/12.03.2011/ San Juan Chamula

Marzec 12 | w Meksyk | przez | 3 Comments

Kilkanaście minut od San Cristobal znajduje się wioska San Juan Chamula. Wydawało by się, że nie ma nic w niej niezwykłego. Ryneczek, Indianki próbujące sprzedać gringosom kolorowe torebki, kościół w centrum. Niezwykłość pojawia się jednak jak tylko przekraczamy próg niby katolickiego kościółka. Jest mrocznie, cała posadzka wysłana jest jakimiś długaśnymi, zielonymi igłami. Przed figurami świętych stoją setki zapalonych świec. Indianie siedzą w małych grupkach modląc się w dziwnym języku, co jakiś czas słychać gdakanie przestraszonej kury. Przysiedliśmy się przy jednej z takich grupek. Jakiś starszy Pan modlił się wymachując kurą raz nad świecami, raz nad głową małej dziewczynki. Po kilku minutach ukręca łeb ptaszyny i modlitwa się kończy. Widać lud Tzotzlin zinterpretował na swój sposób religię zachodu. Jezus to nowe wcielenie pierzastego węża Quetzalcoatla, a problemy doczesne można rozwiązać ofiarowując odpowiedniemu świętemu kurczaka lub butelkę Fanty. Księży nie wpuszczają, bo pośredników w załatwianiu swoich spraw nie potrzebują. Ich pradziadkowie prosili o deszcz Boga Chaca, oni jak dobrze popada szyją nowe ubranko figurze św. Piotra. Taki sobie „prawie” zwyczajny kościółek.

/Fotek z wnętrza niestety nie mamy. Aparaty i kamery  kradną dusze więc obowiązywał całkowity zakaz fotografowania/

2011 03 12_DSC_0184

2011 03 12_DSC_0178

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. agafia pisze:

    My niestety nie mielismy tego szczesci zeby zobaczyc ukrecony leb kury…, moze to i dobrze 🙂

  2. sister pisze:

    Turysto jeżeli kiedykolwiek znajdziesz się w tej wiosce koniecznie kup lalkę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »