Kogo oskarżyć o to dzieło?

Lipiec 31 | w Australia | przez | 9 Comments

Sydney Opera

Dzisiaj chciałem wam opowiedzieć o wspaniałej architekturze nie koniecznie wspaniałych architektów. Mam nadzieję, że żaden z moich kolegów po fachu się nie obrazi jak wyprostuję trochę opinie o ich często przecenianej roli w powstaniu architektury budynków.  Spróbuję wyjaśnić o co mi chodzi na przykładzie Opery w Sydney.

Historia ta zaczyna się dużo wcześniej zanim architekt pojawia się na horyzoncie. Zaczyna się od idei, pomysłu, czyjegoś marzenia, marzenia o operze, w której mieszkańcy miasta będą mogli usłyszeć  świetne orkiestry, zobaczyć wielki balet. Marzenia o miejscu, które będzie sercem życia kulturalnego miasta, miejscu symbolu, wizytówce. Takie marzenie miał Aynsley Goossens, dyrygent orkiestry symfonicznej i dyrektor Akademii Muzycznej NSW. Jak to z marzeniami bywa, do ich zrealizowania potrzebna jest kasa. Kogoś trzeba tym marzeniem zarazić, najlepiej kogoś z grubym portfelem, a przynajmniej kogoś kto ma dostęp do takiego portfela. W przypadku Opery była to kasa bogatego miasta, kieszenie podatników. W 1954 Goossen z pomocą kolegi Charlesa Mosesa, głównego menedżera ABS, przekonał do tego pomysł ówczesnego premiera NSW  Josepha Cahilla. Gdy już mamy pomysł, mamy kasę zaczyna się realizacja. Przy realizacjach opłacanych z publicznej kasy na  ogół  rozpisuje się konkurs, na którym architekci anonimowo prezentują swoje projekty, z których potem wybierany jest ten najlepszy projekt. Zatrzymajmy się tu na chwilę. Tutaj ktoś, na ogół to dużo ktosiów wkłada dużo pracy, która ma duże znaczenie w przyszłym wyglądzie budynku. Nie znamy nazwisk osób, które studiowały temat  i ostatecznie opracowały warunki konkursu. Gdzie opera ma powstać, jaką ma mieć wielkość, z której strony ma być wejście, jaką ma mieć wysokość, itd. Następnie za pracę bierze się szanowne jury. Przerzuca, setki prac w poszukiwaniu tej jednej perełki. To oni musieli się odważyć, wziąć odpowiedzialność za wybór tak nieprzeciętnego projektu jaki wysłał Jørn Utzon. To co wybrał zespół z Eero Saarinenem  na czele trudno nawet nazwać projektem. To był bardziej szkic, który został w pierwszym momencie odrzucony z powodu nie spełniania warunków konkursu. To była idea, której jak się później okazało w tym kształcie nie da się zbudować. Teraz pozwolę sobie na bezczelną insynuację. Skąd się wziął niezwykły pomysł na kształt dachu u  Jørna Utzona?  Architekta który poza projektem opery nie może się pochwalić zbyt wielkim doświadczeniem, niezwykłymi realizacjami. O wynikach konkursu decyduje człowiek. Pomimo faktu, że jury to zespół, na jego czele stoi światowej sławy architekt, którego prestiż jest nieporównywalny z pozostałymi członkami. Sędzia, którego gust doskonale znamy bo przecież jego realizacje nie są żadną tajemnicą. W przypadku Utzona nie mamy wątpliwości, że prace Saarinena nie były mu obce. Na kilka lat przed projektem opery był on w Stanach, gdzie poznał takie znakomitości jak Frank Lloyd Wright, Mies van der Rohe i właśnie Eero Saarinena. Tu jeszcze tylko wrzucę fotkę projektu przewodniczącego jury, zrealizowanego na dwa lata przed konkursem w Sydney i zamknę się w tym temacie.

opera-house-3

Terminal TWA lotniska JFK w Nowym Jorku,  projekt Eero Saarinena zrealizowany w 1954

Wracając do Opery. Saarinen napocił się żeby przekonać kolegów z jury do wyboru niekompletnego projektu, sam nawet w pokoju hotelowym dorysował brakującą elewację, widok od strony Harbour Bridge.  Konkurs został rozstrzygnięty, zwycięzca wyłoniony. Zaczęła się praca na opracowaniem projektu który dałoby się zrealizować. Tutaj z pomocą Utzonowi przyszedł pan o znanym nazwisku w świecie architektury, Ove Arup. To w wielkiej mierze dzięki niemu i jego pracy nad projektem konstrukcji budynku opera z kształtu płaskich muszli przyjęła obecny kształt wbijających się w niebo żagli.

opera-house-2opera-house-1

Czujecie różnicę? Później zaczyna się realizacja. Uwierzcie mi, każdą, nawet najpiękniejszą architekturę można spieprzyć tandetnym wykonawstwem. Tutaj chłopaki stanęli na wysokości zadania (mówię chłopaki, bo w tych czasach na budowie nie było zbyt wiele kobiet) Inspektorzy, kierownicy, cieśle, tysiące pracowników biegających po budowie miało wpływ na to jak wygląda opera. W tym samym czasie politycy też musieli się nieźle nagimnastykować, żeby na realizację o planowanym koszcie  7 milionów dolarów, wyciągnąć z kieszeni podatników 14 razy więcej kasy. No cóż, taka cena za wprowadzenie pięknych szkiców duńskiego architekta w życie.

I chyba trochę dlatego nie przywiązuję tak wielkiego znaczenia do nazwisk architektów. Patrzę na operę i nie myślę o wspaniałym projektancie. Myślę o wspaniałej realizacji, myślę o setkach, tysiącach ludzi skupionych wokół wprowadzania idei w życie, o ludziach dzięki, których determinacji powstał symbol rozpoznawany na całym świecie.

2013 07 26_z2strony_Sydney Opera_page03

2013 07 26_z2strony_Sydney Opera_P4190206

2013 07 26_z2strony_Sydney Opera_P4190172

2013 07 26_z2strony_Sydney Opera_page02

2013 07 26_z2strony_Sydney Opera_P7250025

2013 07 26_z2strony_Sydney Opera_page01

2013 07 26_z2strony_Sydney Opera_P7250088

2013 07 26_z2strony_Sydney Opera_P7250014

2013 07 26_z2strony_Sydney Opera_P7240264

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. magda pisze:

    Zrobiliscie The Sydney Opera House Tour?

  2. M pisze:

    Ładnie napisane Panie Tomaszu 🙂

  3. Agnieszka pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł, dzięki. Kiedy gdzieś przeczytałam, że opera ma kształt żółwich muszli miałam ochotę się posprzeczać. Zawsze myślałam, że to żagle no i żagle w Sydney to ma sens a żółwie muszle? Teraz wiem skąd to się wzięło. Fajnie jest wiedzieć.
    Bardzo chętnie poczytałabym więcej o architekturze w Sydney. Co w tych małych domkach, ulicach jest typowo australijskie, czy jest w ogóle coś takiego? Co ma wpływy brytyjskie, co amerykańskie a co włoskie, jakie to style itp. Dodam, że nigdy mnie architektura nie interesowała i jestem w tym temacie zupełnym laikiem ale będąc w Sydney jakoś mam potrzebę poznać to lepiej. Czy ja mogę złożyć takie zamówienie do redakcji? Serdecznie pozdrawiam

    • Magda i Tomek pisze:

      No niestety Agnieszka, pożegnaliśmy się już z Australią i teraz będziemy się raczej zajmować architekturą azjatycką. Twoje zamówienie to w sumie temat na grubą książkę pewnie, a wniosek ostateczny i tak będzie taki, że każdy do swojej dzielnicy przywiózł trochę swojej architektury i oblepił nią anglosaskie domki. Przyjrzymy się bliżej tematowi przy następnej wizycie w Sydney. Pozdrawiamy!

  4. Magda pisze:

    W zupełności zgadzam się z M…

  5. Możej pisze:

    Na ostatnim zdjęciu tour dla samobójców?

    • Magda i Tomek pisze:

      Taaa Możej, dla samobójców:) A do tego przed wejściem kasują cię 3 stówki. Tzn. 150 w jedną stronę, 3 stówki jak się rozmyślisz i chcesz wrócić.

  6. Mareczek pisze:

    Mega !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »