Auckland, czyli „cosmometropolitan” nielotów

Sierpień 30 | w Nowa Zelandia | przez | 3 Comments

2012 08 30_Auckland

Zacznijmy od ludzi. O kiwi, zielonym owocu, zapewne słyszeliście, pewnie nawet mieliście okazję zasmakować. A o ptaszku o tej samej nazwie, który latać nie umie, jest szarobury, włochaty i pomieszkuje jedynie w Nowej Zelandii? Otóż Nowozelandczycy w swoim nielocie tak mocno są zakochani, tak bardzo z niego dumni, że gdy zadasz im pytanie kim jesteś, odpowiedzą „Ajym KIŁI” (Kiwi). Podobnie jak ptaków kiwi, tak i ludzi Kiwi, nie ma zbyt dużo. Włochatego nielota spotkać, co prawda można gdzieś w lesie, ale to rzadkość, lepiej wybrać się do zoo. A człekokształtnych nielotów drepta po tym świecie zaledwie 4 miliony. Z czego prawie jedna trzecia żyje na górze północnej wyspy w mieście Auckland. I tutaj właśnie rozpoczyna się dalsza historia.

Cosmopolitan” na całego

Gdy znaleźliśmy się w centrum Auckland, sama już nie wiedziałam, czy my aby na pewno w Nowej Zelandii jesteśmy, czy może we śnie teleportowali nas do Azji. Te wszystkie krzaczki zamiast normalnych liter na szyldach przed sklepami, co krok to chińska restauracja. Fryzjer skośny, policjant skośny, kierowca autobusu skośny. To już chyba bardziej skośnopolitan. Na pierwszy rzut oka, wydaje się, że białasy stanowią tu zdecydowaną mniejszość. Gdy jednak tacy się trafią, przypałętają z dalszych dzielnic, zwracają na siebie uwagę nie tylko z powodu koloru skóry, ale również ubioru. Podczas gdy my zakutani w kaptury, kurtki, w długich spodniach i trekkingowych butach, bo przecież w sierpniu ciągle jeszcze w Nowej Zelandii zima, oni, czyli Kiwis, drepczą w koszulkach z krótkim rękawkiem, szortach i w japonkach albo i nawet bez nich. I te dzieci lat 3 czy 4 na bosaka biegające po supermarketach i chodnikach, to też tutaj normalka. Gdy już przyzwyczaiłam się do żółtych i czasami białych, to zaczęłam też zauważać brązowych, lekko przy sobie, z dużymi, okrągłymi głowami i ciemnymi włosami. Bo nie można przecież zapomnieć o rdzennych mieszkańcach Nowej Zelandii, Maorysach. Ich też w Auckland jest spora liczba. Nie są tu już, co prawda, ci wymalowani wojownicy, odziani w palmowe kiecki, straszący swoich przeciwników wytrzeszczając oczy podczas haka. W skrojonych na miarę gajerkach, pod krawatem siedzą z klientami na biznesowych lunchach.

„Metropolitan” bez przesady

W centrum szklane wieżowce, biurowce, co krok to fast food, turecki kebab, chips & fish na take away’a. Wizualnie może mało estetycznie, ale przynajmniej można się najeść za 5 dolarów nowozelandzkich. Jakoś tak brakuje klimatu, uliczki, w której chciałoby się zgubić, czegoś co, by przyciągnęło, na czym z chęcią zawiesiłoby się oko. Wieża telewizyjna – SkyTower – faktycznie przyciąga, trudno byłoby inaczej, taka wysoka, ale czy taka wyjątkowa? Przyjemna jest natomiast strefa nadmorska. Trochę surowa, industrialna z widokiem na pracujące dźwigi rozładowujące towary ze statków. Wygodne ławki, na których można się wyciągnąć i odprężyć w porze lunchu. Trochę nie idzie im z architekturą. Te budynki jakieś takie pokraczne, zbyt dosłowne. Nie licząc białej gąsienicy wkomponowanej w nadmorski pasaż, zmieniającej w nocy kolory. To chyba jedyny budynek w Auckland, który naprawdę przyciąga, który chce się zobaczyć z bliska. A z bliska okazuje się zwykłą plandeką na metalowych rurkach, pod którą grają koncerty.

Kulturalnie

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie zaszli do muzeum sztuki współczesnej Toi o Tamaki. A ja nie byłabym sobą, gdybym nagle zaczęła sztukę współczesną rozumieć. Jak zawsze większość wystaw wydała mi się najnormalniej w świecie dziwna i momentami bezsensowna. Pomimo tego nie zamierzam przestać do tego typu miejsc uczęszczać, może za którymś razem mnie oświeci. Ale muszę przyznać, że to muzeum w Auckland i tak było dosyć delikatne w przekazie, a niektóre wystawy, czy instalacje głównie o tematyce maoryskiej lub elementami z nimi związanymi, ciekawe. W Auckland Museum już więcej powagi, historii, dużo do czytania. Sporą część poświęcono rdzennym mieszkańcom i Polinezyjczykom, tym, którymi Europejczycy jeszcze nie zdążyli się zaopiekować i sprzedać zachodniej recepty na szczęście – pieniądza. Odtworzono ich domy, łodzie, którymi przedostawali się na wyspy, ubrania, narzędzia do pracy. Za dodatkową opłatą można również dzisiejszych Maorysów posłuchać i zobaczyć jak wykonują Haka.

O wschodzie i zachodzie

Jeśli podziwiać Auckland z góry to tylko o wschodzie słońca z wygasłego wulkanu Mt Eden. Dopiero stąd widać, że to całe skośne centrum, to malutka cząstka rozległego miasteczka niskich budynków, otoczonego błękitną wodą, położonego na stożkach dawno wygasłych wulkanów. A o zachodzie warto przepłynąć się promem do pobliskiego Devenport. Gdy niebo zaczyna nabierać fioletowo pomarańczowych odcieni, miasto, ze swoimi wieżami, wieżowcami, zmienia się w abstrakcyjną czarną kreskę drapiącą chmury. Lubimy ten czas w miastach, gdy wszelkie jego niedoskonałości powoli zalewa mrok, a światła wychodzą na pierwszy plan. Musimy przyznać, że Auckland nie jest tu wyjątkiem, po zmroku podoba nam się zdecydowanie bardziej.

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_DSC_00742012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_DSC_0081

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_P1060052

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_DSC_0022

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_P1050911

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_DSC_0025

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_P1050896

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_P1050968

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_P1050988

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_P1050946

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_P1050944

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_DSC_0104

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_P1060081

2012 08 30_Magda i Tomek Dookola Swiata_Auckland_P1060103

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. aga pisze:

    Pytanko:) Czy w Nowej Zelandii to tylko w Auckland byliscie?? Osobiscie mieszkalam tam kiedys wiec podobna mam opinie o tym miescie, ale prawdziwa kiwilandia jest na podniowej wyspie czyzbyscie tam nie dotarli??

    • Magda i Tomek pisze:

      Aga,
      byliśmy na poludniowej, ale tylko chwilowo i nie zobaczylismy za wiele, ale wiemy, że musimy do NZ wrócić, bo jest to miejsce niesamowite. A miasta, jak to miasta, za to nowozelandzka przyroda to jakieś cudo!!!

  2. Rafał pisze:

    Widzę, że to niesamowite Nowa Zelandia to niesamowite miejsce. Świetnie prezentujące się budowle i wspaniałe widoki. Szczerze to pomimo, ze dużo podróżuję to jeszcze nigdy tam nie byłem, być może warto to zmienić:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »