Australia na studenta

Październik 5 | w Australia, przeczytaj koniecznie | przez | 3 Comments

na studenta

Jeszcze gdy byliśmy na pokładzie Ahquabi Max zaaplikował o Work and Holiday Visa do Australii. Cała aplikacja zajęła mu 20min, następnego dnia otrzymał maila potwierdzającego otrzymanie wizy. Poza tymi dwudziestoma minutami nie kosztowało go to nic. Przez rok będzie mógł próbować życia w Australii, pracować bez ograniczeń, podróżować. Nam cała procedura zajęła kilka tygodni, wiązała się też z wydaniem kilku tysięcy dolarów na szkołę i dzięki temu będziemy mogli przez pół roku uczyć się i pracować na legalu maksymalnie 20 godzin w tygodniu. No cóż, nie jesteśmy obywatelami jednego z tych kilku krajów szczególnie mile widzianych w Australii.

Jak więc się dostać do tej magicznej krainy kangurów jak już się człowiek urodzi w miasteczku na Podlasiu? Sposobów jest kilka, kilkanaście może. Jeśli chcesz przyjechać tu tylko na kilkutygodniowe wakacje, nie ma najmniejszego problemu. Logujesz się na stronie urzędu imigracji, wybierasz opcję eVisitors i o ile we wszystkich okienkach zaznaczysz odpowiednie znaczki (tzn. nie byłaś karana, nie odmówili ci wcześniej wizy, masz kasę na wyjazd,..) wizę dostaniesz następnego dnia z automatu. Jeśli jednak chcesz zostać dłużej niż kilka tygodni, rok na przykład, to oficer może wysłać do ciebie maila z prośbą o dostarczenie dodatkowych dokumentów, które mają świadczyć o twoim głębokim przywiązaniu do ziemi ojczystej i wielkiej chęci powrotu po wygaśnięciu owej wizy. O taką wizę omyłkowo aplikował mój braciszek i kazali mu dostarczyć: wykaz z konta z ostatnich 3 miesięcy dokumentujący posiadanie środków adekwatnych do długości pobytu w OZ, list od pracodawcy poświadczający zatrudnienie i przyznanie urlopu na czas wyjazdu oraz szczegóły planowanego wyjazdu.

Oczywiście na wizach turystycznych można sobie podróżować, okolice zwiedzać, można też pójść do szkoły ale nie dłużej niż na 3 miesiące, o pracy legalnej mowy nie ma. Jeżeli ktoś ma ochotę posiedzieć trochę dłużej, przyoszczędzić trochę kasy, to musi trochę inaczej pokombinować. Można, tak jak my, wjechać do Australii na studenta, który to poza czasem spędzonym w szkole może sobie trochę dorobić pracując 20 godzin tygodniowo. Podobnie jak przy wizie turystycznej aplikuje się online. Cała procedura nie jest jakaś mega skomplikowana. Wykupujemy szkołę na ponad 3 miesiące (do 3 miesięcy można się uczyć na turystycznej, więc oficer może odmówić ci przyznania wizy studenckiej), aplikujemy, dostajemy maila z prośbą o dosłanie kolejnych papierków. Na bank trzeba wtedy zrobić badania, prześwietlenie klatki, to nie omija nikogo. A ponadto, to już zależy od widzi mi się oficera rozpatrującego twój wniosek: CV, dyplomy ze szkół, listy od pracodawcy, wykaz z konta, list z rozprawką na temat jak to bardzo nie chcesz zostać na stałe w Australii. W całej tej zabawie papierkowej, a przede wszystkim w wyborze szkoły może pomóc ci agent. Nie kosztuje on nic bo zarabia on na prowizji jaką dostaje od szkoły. Nie znaczy to też, ze ty szkołę masz z tego powodu droższą. Sprawdzaliśmy to na własnej skórze. Jarek z Australiaonline proponował nam ceny takie same lub niższe od tych jakie sami dostawaliśmy bezpośrednio w szkołach. Z czystym sumieniem jego pomoc możemy wam polecić, przerzuca on setki takich aplikacji i w razie jakichś problemów z bardziej upierdliwym oficerem pomoże wam odpowiednio słowa poukładać, dokumenty skompletować. Tak tylko dodam, że w naszym przypadku lista papierów wymaganych do dostarczenia zakończyła się na zdjęciu rentgenowskim. I jeszcze zapomniałem dodać jeden istotny fakt: w przypadku par tylko jedna osoba musi iść do szkoły, druga dostaje tzw. Dependent Visa , która upoważnia do pracy na tych samych zasadach co studiująca połówka.

Oczywiście na tym lista wizowych możliwości się nie kończy. Gdy masz pracodawcę możesz dosyć łatwo dostać wizę uprawniającą cię do pracy dla niego w pełnym wymiarze godzin. Gdy w papierach masz wpisane „inżynier” lub jesteś górnikiem, specjalistą IT lub wykonujesz inny zawód, który znajduje się na liście pożądanych, zdasz egzamin z angielskiego na odpowiednim poziomie i masz kilkanaście tysięcy złotówek to po kilku miesiącach przedzierania się przez procedury wizowe możesz dostać długoterminową wizę pracowniczą.

Na koniec wspomnę o jeszcze jednej, ciemnej, stronie marzenia o Australii. Jak spojrzycie na mapę to szybko zauważycie, że ta kraina dobrobytu graniczy z biedną Azją z tysiącami zdesperowanych ludzi, gotowych poświęcić wszystko żeby uwolnić się z kręgu biedy. We wczorajszych wiadomościach pojawiła się informacja o kolejnej, indonezyjskiej łódce rybackiej, która zatonęła u wybrzeży Australii. Tym razem zginęła dwójka maluchów, którym nie udało się uciec spod pokładu gdzie wraz z rodzinami byli spakowani jak sardynki przez ponad 70 godzin. Szmuglowanie ludzi do Australii to duży, kwitnący interes. Klienci z Pakistanu, Indii, Indonezji płacą po kilkanaście tysięcy dolarów (tak, wiem, mi tez trudno było uwierzyć) za to, że niby-rybak zapakuje ich pod pokład sypiącej się łajby i wypłynie z nimi w kierunku Australii. Chodzi im o to aby się tylko wydostać z wód Indonezji i dać się złapać na wodach Australii. Tam ładunek przejmują funkcjonariusze australijscy i zaczyna się udowadnianie statusu uchodźcy. O ile uda ci się przekonać urząd, że w twoim kraju grozi ci śmierć będziesz mógł zamieszkać tu na stałe.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Felicidades por su visa para Australia. Saludos desde Veracruz para toda la familia.

  2. mb pisze:

    przerażający ten ostatni akapit 🙁

  3. Marta Bogusz via Facebook pisze:

    przerażający ten ostatni akapit 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »