Będziemy się chwalić!

Styczeń 23 | w Inne | przez | 45 Comments

Traveler

Nie uwierzycie! Wygraliśmy konkurs. I to w samym Travelerze. „Beztroskie podróżowanie we dwoje” – beztroscy, to my jesteśmy, i też podróżujemy, nawet we dwoje. Komu więc jak nie nam należało się zwycięstwo. Tak dla ścisłości, to jesteśmy jednymi z pięciu laureatów. Ale najlepsze jest to, że konkurs był jakby walentynkowy, o czym dowiedzieliśmy się z zeskanowanej okładki. I wyszło na to, że nieźle z nas zakochana para. A to dobre, ten kto nas zna, to się pewnie teraz głośno śmieje. Zresztą przeczytajcie sami. Nasz tekst jest już na półkach w lutowym numerze Travelera. I to by było na tyle tych nieskromnych przechwałek.

PS. National Geographic Traveler udostępnił ten artykuł także na swojej stronie. Znajdziecie go TUTAJ.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. No chyba pieniążki odbierzecie co?

  2. Karol Werner pisze:

    Gratuluję! Może na następny konkurs i ja poślę coś… o ile się o nim dowiem 😀

  3. fantazja pisze:

    Uważam, jednak że nie do końca należy Wam się wygrana .Po przeczytaniu Waszego artykułu uważam ,że jest on ciekawy i interesujący jednak bardzo nierealistyczny. Nie sądzę że możliwe jest trzyletnie podróżowanie z niewielką ilością kasy i bez kompletnego doświadczenia. Nie wspominacie w reportażu o tym czy pracowaliście w między czasie. Oczywiscie pojęcie niewiele kasy jest względne i dla jednego jest to 10000 zł a dla drugiego już 100 tys zł.. Podobno nie macie doświadczenia, ale przypadkiem macie prawo jazdy na motor plus chyba wymagane w USA międzynarodowe albo amerykańskie na pojazdy osobowe? Sądzę również że zdobywanie sześciotysięcznika mając pierwszy raz na nogach raki ,a w rękach czekany jest równie nierealne. Cały tekst jest rzeczywiście o typowo beztroskim podróżowaniu jednak dziwi mnie naiwność redakacji Travelera, którą uważałam za wyjątkowo rzetelną.
    Z drugiej strony wchodząc na stronę NG jesteście jednym z polecanych przez nich blogów więc też moglibyście o tym wspomnieć, że już się znacie.
    Pozdrawiam
    F.

    • Pojechana pisze:

      Hejterzy „podróżniczy” wysililibyście się w końcu na jakąś oryginalność i wymyślili coś nowego, a nie tylko ta kasa i kasa do znudzenia… A zarzut o posiadanie międzynarodowych prawo jazdy, które jest wydawane każdemu kto ma polskie prawko, w ciągu kilku dni za porażającą opłatą dwudziestu kilku złotych to już istny hejterski majstersztyk! Brawo! Zaś brak wiary w to, że można wejść na sześciotysięcznik bez przygotowania można zmienić- wystarczy ruszyć dupsko z kanapy 😛

      I całe szczęście, że redakcja NG słyszała o blogu z2strony, bo gdyby go nie znała, to można by ją uznać za wyjątkowo nierzetelną.

      • Joanna pisze:

        SO TRUE! Precz z hejterami 🙂

      • Albin tez wchodzil na 6 tysiecznik bez zadnego wczesniejszgo przygotowania (nawet bez zbytniego doswiadczenia w gorach), znamy ludzi, ktorzy wyrobili w Argentynie prawo jazdy na motor w ciagu paru dni, a podrozowac da sie nawet i bez pieniedzy (podczas naszej podrozy takich nieraz spotkalismy) a Pania Fantazje wyraznie zazdrosc zzera, ze ktos moze zrobic to o czym ona tylko fantazjuje 🙂

        • Magda i Tomek pisze:

          Tylko jak do Fantazji trafić, żeby fantazję zyskała i uwierzyła, że się da. Próbowaliśmy w komentarzach, ale ręce nam opadają i odpuściliśmy sobie. Pozostaje nam blogowanie, może chociaż inne Fantazje uwierzą, że niewiarygodne historie, każdy może tworzyć.

  4. mimi pisze:

    Artykul w stylu science fiction. Mając pierwszy raz raki na nogach i czekan w dłoni zdobywasz sześciotysięcznik? Myślę że jak przeczyta ten artykuł ktoś z doświadczeniem to nieźle się uśmieje 🙂 Widać , że macie czytelników Travelera za ludzi bardzo naiwnych,którzy wierzą we wszystko co im się napisze w interesujący sposób. Najgorsze że osoby które wyłoniły ten tekst również muszą w to wierzyć.
    Mam jeszcze dwa pytania : 1 . Ile wg Was to niewiele kasy? w artykule nic o pracy w trakcie podróży nie piszecie, więc na trzy lata trochę pieniędzy chyba by się przyadło?
    2. Czy w USA byliście wybrańcami i jeździliście z europejskim prawym jazdy? czy może przypadkiem mieliście międzynarodowe?
    Pozdrawiam

    • Magda pisze:

      ale fajnie, zaczyna się hejt:)
      Mimi i Fantazja (bo widzę, że oba komentarze są od Ciebie), cieszymy się, że nasz artykuł w Travelerze uważasz za interesujący oraz bardzo ci dziękuję za ten komentarz. Po to właśnie piszemy bloga, żeby uświadomić niedowiarków, że 3 lata w podróży jest realne!
      Szczerze jednak mówiąc nie do końca rozumiem co nam zarzucasz. Boli Cię to, że na dwa tygodnie przed wyjazdem zrobiliśmy prawko na motor, a ja pierwszy raz prowadziłam motor na pierwszej lekcji praktycznej kursu, czyli jakieś 5 tygodni przed wyjazdem? Czy może masz nam za złe, że wyjeżdżając byliśmy za bardzo przygotowani, bo wyrobiliśmy w urzędzie międzynarodowe prawo jazdy i to już takie beztroskie nie jest? Co do Huayna Potosi, to jest to jeden z najłatwiejszych technicznie sześciotysięczników na świecie, czego nigdy nie ukrywaliśmy, możesz o tym przeczytać w moim dzienniku. Podejrzewam, że każdy kto był na szczycie Huayna Potosi powie Ci, że najważniejsze jest samozaparcie, wytrzymałość i trochę odwagi, a nie doświadczenie w zdobywaniu szczytów. Zresztą to ja miałam pierwszy raz raki na nogach, Tomasz nie. Stąd ta lina dodawała mi otuchy.
      Podejrzewam, że redakcja Travelera, to bardzo inteligentni ludzie, którzy tez dużo podróżują i nie jednego podróżnika znają, może właśnie dlatego nie było im tak ciężko wyobrazić sobie, że można 3 lata podróżować po świecie i wspinać się na sześciotysięcznik bez doświadczenia.
      Co do znajomości z NG, to chyba lekko przesadzasz. Nie pierwszy raz braliśmy udział w konkursach organizowanych przez NG oraz Traveler, ale pierwszy raz udało nam się wygrać. Może jednak faktycznie nasz tekst był dobry, albo jak sama piszesz ciekawy i interesujący, dlatego zostaliśmy laureatami.
      I ostatni punkt, czyli kasa. No tak, jak nie ma się czego czepić, to przynajmniej może kasy. Po pierwsze artykuł w Travelerze nie był o kasie! Ten artykuł nie był o kasie i nie sądzę, że w ogóle powinno się cokolwiek o niej tam znaleźć. Skoro jednak tak mocno Cię to interesuje skąd mamy pieniądze, to biegnę z wyjaśnieniem. Przed wyjazdem sprzedaliśmy wszystko co sprzedać się dało; samochód, kanapę, stół, lampy z kuchni, która wisiała nad stołem niestety nikt nie chciał, ale fajna jest czerwona, może Tobie do wnętrza by pasowała. Nawet materac z łózka udało nam się sprzedać. Dodatkowo pobraliśmy się na kilka miesięcy przed, a w naszych stronach wesele organizują rodzice, zatem prezenty z uroczystości były dla nas. Dodatkowo Tomasz jest konstruktorem, dwa razy, w Meksyku i Boliwii, zatrzymaliśmy się by on mógł popracować i trochę wzbogacić nasza sakiewkę. Po przepłynięciu stopem Pacyfiku (dziwię się, że to Cię nie zdziwiło i w to uwierzyłaś), zatrzymaliśmy się na kilka miesięcy w Australii, gdzie ja pracowałam jako kelnerka i sprzątaczka, a Tomasz był barmanem.
      I co da się? Da się. A jeśli chcesz wiedzieć co znaczy podróż za małą kasę w naszym wykonaniu, to znaczy tyle, że dziennie wydajesz 15 dolarów na osobę. Śpisz w najtańszych hostelach z grzybem, albo na dziko pod namiotem. Wozisz ze sobą kuchenkę i gotujesz makaron z ketchupem, a czasami myjesz się w umywalce w kiblu w amerykańskim parku.
      Nie wierzysz? To zapraszam do przestudiowania naszego bloga.
      Pozdrawiam,
      Magdalena Jurkowska – Bogusz dumna laureatka konkursu „Beztroskie podróżowanie we dwoje”

      • Ola pisze:

        Absolutnie nie przejmujcie sie balwanami i zazdrosnikami, moi drodzy. Sa wszedzie i zawsze w internecie, bo tak najlatwiej smutnym i zlym ludziom dac wyraz gorskim zalom z powodow tylko im znanych…frustracja wywolana wlasna maloscia i nedza bytu, na to stawiam. Nie ma co nerwow tracic, im bardzie popularni bedziecie, tym wiecej jadu dokola. Zycze odpornosci … I szerokiej drogi! No i oczywiscie serdecznie gratuluje.

  5. Kacha pisze:

    Super!
    Gratulacje ;D
    Zasłużona nagroda

  6. Malgorzata Pokutycka via Facebook pisze:

    graty! ja zawsze wiedzialam ze jestescie romantisz 😛

  7. Pojechana pisze:

    Gratulacje! Koniecznie muszę przeczytać, bardzo ciekawa jestem Waszej „walentynkowej” opowieści 😉

  8. Julia pisze:

    Fajnie zakochana paro 😉

  9. mimi (fantazja) pisze:

    Widzę ,ze chociażby mały sprzeciw przeciw Wam nie jest dozwolony na blogu, gdyż wywołuje wielkie zamieszanie i ataki z każdej strony. Ludzie nie ekscytujcie się tak.
    Gdybym przestudiowała Waszego bloga to nie pisałabym komentarzy gdyż zapewne są tam wszystkie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. I tu właśnie jest problem którego jak widać nikt z Waszych gorących fanów nie dostrzegł, łącznie z Tobą. Otóż piszę z punktu widzenia osoby która nie czytała wcześniej Waszego dziennika i opiera się głównie o informacje przedstawione w artykule z gazety.. Uważam, że reportaż powinien być bardziej wiarygodny, a nie tylko dobrze napisany. To że na Waszym blogu jest wszystko dokładnie przedstawione i to że tak pięknie opisałaś w komentarzu to co musieliście sprzedać mnie nie obchodzi.,bo nie każdy czytelnik będzie się wysilał żeby szukać Waszego bloga , aby przeczytać jakie mieliście rzeczywiste doświadczenie czy jakie poczyniliście przygotowania.
    Niestety nikt kto czyta Waszego bloga nie będzie obiektywny w tej sprawie, ponieważ siłą rzeczy wie jakie są realia Waszej wyprawy, ale mimo wszystko zachęcam Waszych fanów do przeczytania artykułu a dopiero potem umieszczaniu komentarzy o jadzie ,bałwanach czy zazdrości.
    Mogę Wam pogratulować oddanych fanów.
    Jak widzę po fali oburzenia chyba nie są oni przyzwyczajenie do innych komentarzy niż „ochy i achy” pod Waszym adresem, to naprawdę bardzo piękne.
    Pozdrawiam

    • Magda pisze:

      Posądziłaś już redakcję Travelera o nierzetelność, nas o pisanie nieprawdy, teraz przyszła kolej na naszych czytelników i ich brak obiektywizmu. Ciekawe kto będzie następny?:)
      Słuchaj Mimi, ja już chyba nie mam nic więcej do powiedzenia w tym temacie i chyba już nie pomogę w rozwianiu Twoich wątpliwości.
      Trzymaj się ciepło, bo podobno teraz zimno w PL. Ja tymczasem muszę sakwy spakować, bo mamy jutro 90km do przepedałowania.
      Pozdrawiam z Chin,
      Magda

      • zabiegowy pisze:

        Ciekawe spostrzeżenia, też czytałem ten artykuł i jakoś bliżej mi do opinii Fantazji niż pozostałych osób.

        Może Fantazji wcale nie chodziło o kasę, tylko oto, że napisaliście, że mieliście jedynie kilka groszy przy duszy, czy jakoś tak. Hmm trochę dziwne, tekst niby o kasie miał nie być, a zaczęłaś prawie od tego.
        A i ten nieszczęsny sześciotysięcznik, no fakt, to taki pikuś, wczoraj wchodziłem na Nosal, a dzisiaj na Huayna Potosi, może i najłatwiejszy, fakt faktem, że tlenu to chyba tam mało co? I nie mów, że bez doświadczenia wejść się tam nie dało, takich bajek nikt chyba nie kupi.
        Poza tym to, widzę że doskonale odwracasz uwagę swoimi komentarzami Magdo. Nikt to nie zarzuca braku obiektywizmu czytelnikom waszego bloga, a jedynie, zwraca uwagę, że po przeczytaniu artykułu odnosi się zupełnie inne wrażenie niż to po przeczytaniu waszego bloga. A reszty komentarzy, też chyba idąc Twoim śladem, komentować nie będę, bo nie ma i czego. Polecam wszystkim przeczytanie artykułu i sprawdzenie, kto ma racje.

        • Magda i Tomek pisze:

          Dzięki za komentarz. Ludzie! Czemu Wam tak ciężko uwierzyć w niektóre rzeczy! Zapraszamy do lektury bloga, zobaczcie, że to nie takie trudne. Te wydawałoby się niewiarygodne historie mogłyby być Waszymi, wystarczy odrobina wiary i odwagi. Pozdrawiamy!

          • zabiegowy pisze:

            Ciągle nie odpowiadasz na pytania.

            Uważam, że artykuł powinien obronić sam siebie, a nie żeby uwierzyć w to co jest tam napisane, należy przeczytać jeszcze całego bloga. Po raz kolejny sprytnie odwracasz uwagę, czemu nie zachęcisz czytelników bloga do artykułu, którego rzetelność pozostawia wiele do życzenia, może wtedy nikt by nie dziwił się mojemu komentarzowi.

            P.S. O pieniądzach już nie piszesz, czyżbym przypomniał, kto napisał o tym pierwszy?
            Pozdrawiam

          • zabiegowy pisze:

            jeszcze tylko dodam, że po przeczytaniu pozostałych nagrodzonych w konkursie artykułów jakoś nie odniosłem wrażenia, że cokolwiek było naciągane i nierealne, za to Twój prawdziwy majstersztyk!

  10. Jak widzimy po komentarzach na blogu, nie wszystkim artykuł przypadł do gustu. Ale super, że jednak zdecydowana większość czytelników jest w stanie uwierzyć w to, że się da. Dziękujemy za wszystkie gratulacje, gratsy i pozytywne słowa! My tymczasem wrzucamy sakwy na rower i jedziemy do Skaczącego Tygrysa. Pozdrawiamy!

  11. Robert i Gośka pisze:

    Życiową pasję już odnaleźliście. Serdecznie gratulujemy zwycięstwa! Śledzimy na bieżąco Waszą niesamowitą podróż. Mocno całujemy i ściskamy:)

  12. La Loca pisze:

    Zawiść ludzka, ale po co? Pytanie retoryczne.

    Magdo, Tomaszu – gratulacje, zasłużyliście! Napisała ta, która blog czyta! 🙂

  13. Kamila pisze:

    I my bardzo gratulujemy!!! 🙂

  14. Tomek Kot via Facebook pisze:

    w komentach na blogu widzę trochę cebuli się rozsypało 😉

  15. Marta i Pawe pisze:

    Brawo:-) Gratulujemy i ściskamy cieplutko,

  16. I my gratulujemy!!! Super!!!

  17. Kasia pisze:

    Chciałam tylko powiedzieć, że śledzę Wasze przygody od dawna i po raz pierwszy zamieszczam komentarz, ale z całego serca Wam gratuluję! Jesteście inspiracją. Mi na razie ciągle brakuje odwagi, żeby podjąć decyzję o wyjeździe, a raczej rozpoczęciu „wielkiej podróży”, jak w marzeniach nazywamy ją z mężem. Jedno jest pewne – jeśli w końcu wyruszymy, na pewno będzie to po części dzięki Waszej inspiracji! Jeszcze raz gratuluję!!

    • Magda i Tomek pisze:

      Kasia, chyba większego komplementu nie mogłaś nam sprawić! Inspirować, to jest właśnie, to co chcemy robić. Bo przede wszystkim po to piszemy bloga, żeby inspirować do spełniania marzeń i pokazywać, że to nie jest takie trudne. Koniecznie dajcie znać, gdy już wyruszycie w „wielką podróż”!!! Trzymamy kciuki i pamiętajcie, że z tego wszystkiego najtrudniejsza jest decyzja.:)
      Pozdrawiamy z Chin w Nowym Roku Konia.

  18. Marcin Nowak pisze:

    Śledzę, śledzę. Kupiliście mnie w sumie niedawno i wielkie gratsy, robicie to b. dobrze. A filmikiem z kartonami skradliście serce 🙂
    Natomiast zdradźcie plis jaka wtyczka łączy komenty z FB ze „zwykłymi”
    Bozia Wam wynagrodzi dobry uczynek
    pzdr M.

    • Magda i Tomek pisze:

      Witamy Wędrowne Motyle! Dzięki za komplementa, tym bardziej, że od takiego fachowca:)
      A komentarze z fejsa ściąga nam wtyczka „Facebook Comments Importer, Autor: Neoseifer22” (tylko niestety nie ściąga naszych odpowiedzi na komentarze z fejsa, może to poprawią przy kolejnej wersji)
      Pozdrawiamy

  19. Ania pisze:

    Magdo, kiedyś miałam okazję być przez Ciebie rekrutowana na praktyki w M. 🙂 i niesamowicie się cieszę, że przeżywasz/cie swoje życie w taki sposób, ‚przypadkiem’ trafiłam na Wasz blog. Tyle tu wolności, odwagi, inspiracji i „człowieka”…podejrzewam, że te 3 lata to nie sam lukier… jednak taka podróż z pewnością przekopie i użyźni Wasze dusze i umysły…i obrodzi..oj obrodzi – jeśli mogę rolniczej metafory użyć 🙂 Świetnie..dużo pomyślności, dobrych ludzi i opieki Szefa z góry 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »