Chiński hotel – znaki szczególne

Grudzień 25 | w Chiny | przez | 2 Comments

chinski hotel

Napis „Hotel” to zdecydowanie rzadkość na tutejszych drogach i oznacza na ogół tyle co „drogi chiński hotel”. Te tańsze mają tylko chińskie znaczki, których zapamiętanie i później rozpoznanie, w moim przypadku, graniczy z cudem. Jak więc znaleźć nocleg? Jest kilka znaków szczególnych, które każdy hotel posiada. Szklane drzwi i co najmniej trzy zegary na ścianie, czas w Pekinie, Moskwie i Nowym Jorku. Tablica z cyferkami, które nie mają nic wspólnego z cenami pokoi. Jest też zdjęcie lokalnego policjanta w wielkiej ramce, żebyś wiedział, kto w tej okolicy ci na ręce patrzy.

Ale znalezienie hotelu to dopiero początek przygody. Wchodzisz do środka i przykładasz do ucha ręce jak do pacierza w nadziei, że pani za ladą zrozumie, że chodzi ci o nocleg. Patrzy się na ciebie tym przerażonym wzrokiem, który mówi: biały człowieku z długim nosem nie mam pojęcia co ty możesz ode mnie chcieć, tutaj, wieczorem, w recepcji naszego hotelu, idź już sobie proszę i przestań mnie męczyć. A że jesteśmy białasami bez taktu, męczymy dalej. Pokazuję palcem na górne piętro i pytam Duszał cje? (co powinno przypominać chińskie „Za ile?”) I tu pojawia się błysk w pani oku. Wie! Rozumie mnie! Super! Ale niestety za błyskiem w oku idzie zaraz smutna minka i machanie rączką z powtarzanym pięć razy Me jo. Jak to nie ma? Przecież żywego ducha tu nie ma, a ty mi tu mówisz, że nie ma wolnego pokoju. No to ja wtedy telefon na blat i zaczynamy tłumaczenie. Ja do telefonu po polsku mówię, on odpowiada po chińsku. Pani szybko złapała zasady gry i już coś po chińsku odpowiada. Biorę telefon do ręki, a tam tekst: Nie ma ekranu ochrony. No i wszystko jasne, nie wszystkie hotele mogą przyjmować obcokrajowców, potrzebne im specjalne pozwolenie. Musimy szukać dalej. I tak styrani po dniu pedałowania musimy jeszcze 3 takie odwiedzić. Za 4 razem się udaje, mamy pokój!

Pokoje mają tutaj wypasione. Praktycznie w każdej wiosce zabitej dechami za 30zł dostaniecie pokój z łazienką, ciepłą wodą, telewizorem, często nawet podgrzewanym materacem. Każdy też ma czajnik, wodę do picia, herbatkę. Zestaw miłosny to też praktycznie norma, prezerwatywy, mazidła jakieś, ręczniczek. Chińczycy mają też jakieś szczególne zamiłowanie do rzeczy nowych, zapakowanych. Nie ważne czy hotel ma rok czy pięć lat, materac, półka, lamka, obraz na ścianie często zawinięte są w folię, jakby dopiero zostały przyniesione ze sklepu. Tyle, że ta folia po pięciu latach pożółkła jest niemiłosiernie od dymu z papierosów. No właśnie to jest prawdziwa zmora tych hoteli. Chińczycy tu palą bez opamiętania, każdy pokój tak wali fajkami, że po jednej nocy my sami śmierdzimy jak popielniczki.

Takie to właśnie uroki podróżowania po Chinach.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Pojechana pisze:

    Ha ha ha w zestawie miłosnym są tez często majty (takie chińskie- pod pachy) 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »