Największa migracja ludności, a my w chińskim pociągu!

Luty 7 | w Chiny | przez | 5 Comments

2014 02 04_z2strony_Chinski pociag_20140205_065431

Narobiliśmy tylko szumu. Naczytaliśmy się jaka to w chińskich pociągach jest masakra, jak to dzieci w tych swoich śmiesznych spodenkach rozciętych w kroku sikają rodzicom i czasami pasażerowi z boku po rękach, o syfie, noodelsach, smrodzie fajek i miejscówkach w toalecie, że nastawiliśmy się na jakąś rzeźnię. Do tego doszedł termin, niefortunny, bo w trakcie Chińskiego Nowego Roku, podczas którego ludzie niesamowicie dużo podróżują.

Rowery pojechały dzień wcześniej. Pani po angielsku nas obsłużyła, wyjaśniła gdzie rowery odebrać, jaką kwotę zapłacić. Pełna profeska.

Tak się nakręciliśmy na przygodę, że nawet nie zauważyliśmy, że na naszych biletach Kunming – Guilin są miejscówki. Nie zauważyliśmy albo może nie chcieliśmy widzieć by móc myśleć, że czeka nas 23 godzinna przygoda w chińskim pociągu.

Co się w rzeczywistości okazało? Że w kolejce nikt się nie pchał, że były dla nas miejsca, że muzyczka w tle leciała, że w wagonach był zakaz palenia, że pani średnio co godzinę zamiatała, że nasze siedzenia całkiem były miękkie, a w oknach wisiały firanki. Mało tego, raz tylko na godzinę słyszałam charchy!

To co się sprawdziło, to noodelsy. Chińczycy nie zdążą dobrze usiąść, a już wędrują z kubkiem po gorącą wodę. I w każdym wagonie stoi wielki baniak, który tę gorącą wodę dostarcza. A i pan sprzedawca tez był. Boski zresztą, z uśmiechem szczerym i ogromnym, aż się chciało od niego te surowe ciasteczka francuskie kupić, ale przecież piekarnika nie mamy.

Tłok się w pewnym momencie zrobił, ale nijak się on miał do tego, w osobówce z Warszawy do Łukowa w okresach przedświątecznych. Musze przyznać, że birmańska kolej była zdecydowanie weselsza. Tam to i bujało i impreza obok w wagonie była i zawrotna prędkość 5 na godzinę.

Czy to znaczy, że inni prawdy nie piszą? Nie! Okazało się, że wcale nie jechaliśmy najtańszym pociągiem, bo K mieliśmy, a podobno jeszcze klasa N istnieje. I to tam te wszystkie przygody, a u nas to była kulturka.

Ze spokojnym sumieniem chiński pociąg polecamy, bo tani jest, bo ich dużo, bo gorąca woda w każdym wagonie i zupki chińskie z dostawą do fotela.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Uwielbiam Was i pozdrawiam gorąco 🙂

  2. HikingTours pisze:

    Pomysł by dodawać napisy jest bardzo dobry. Zdecydowanie ułatwia zrozumienie nie zawsze dobrej jakości dźwięku. Poza tym jak zawsze fajny kawałek przygody. Pzdr

    • Tomek pisze:

      Pod moimi słowami to chyba zawsze powinniśmy dawać napisy:) Dykcję to ja mam taką, że nawet rodzona matka rzadko mnie rozumie:)

  3. Tak, to ważne jaka litera znajduje się przed numerem składu, ona decyduje o wszystkim! W okresie nowego roku 2008 odwiedzali mnie w Chinach znajomi z Polski. Dosyć sporo, bo łącznie było nas 10 osób. Podróżowanie po tym kraju w tym okresie, a szczególnie zdobywanie biletów dla 10 osób, to nie lada wyzwanie. A miały to być dla nich zimowe wakacje, więc z pomocą znajomych Chińczyków… wypożyczyliśmy sobie autobus! 😉 majątku to nie kosztowało, a uratowało całą zabawę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »