Ekwador

Co warto zobaczyć

Quito – piękna stolica z bardzo bogatą starówką oraz nowocześniejszą dzielnicą Mariscal. Na starówce mnóstwo zabytkowej architektury z czasów kolonialnych, a w nowej dzielnicy zwanej „gringolandią” sporo klubów, hoteli oraz szkół hiszpańskiego. Warto również wjechać kolejką TeleferiQo (9,50USD) i zobaczyć Quito z góry. Dodatkowo można przejść się na szczyt Wulkanu Pichincha (4800m n.p.m.), ale tutaj uwaga na chorobę wysokościową, która mnie np. dopadła.

2011 05 31_DSC_0184 2011 05 31_DSC_0151 2011 05 31_DSC_0141 2011 05 31_DSC_0057 2011 05 31_DSC_0063

Otavalo – w sobotę odbywa się tutaj największy targ w całej Ameryce Południowej. Można tu zaopatrzyć się w piękne indiańskie wyroby, ale również można udać się na targ zwierzęcy. Tam zobaczymy miejscowych i okolicznych Indian oraz to w jaki sposób traktują swój inwentarz. Czasami sceny bywają tam hardcorowe.

2011 05 14_DSC_0266 2011 05 14_DSC_0330 2011 05 14_DSC_0237 2011 05 14_DSC_0195 2011 05 14_DSC_0169 2011 05 14_DSC_0193

Laguna Cuycocha – wstęp 2USD, niedaleko Otavalo, motorem można wjechać naprawdę wysoko, zostawić na parkingu niestrzeżonym i przejść kilka kroków, żeby zobaczyć piękną lagunę.

2011 05 15_DSC_0049 2011 05 15_DSC_0032 2011 05 15_DSC_0029 2011 05 15_DSC_0007

Mitad del Mundo – oddalony od stolicy zaledwie o 20 km. Środek świata, równik. Stoi duży pomnik z ogromną kulą ziemską, przez środek placu biegnie żółta linia, która ma sugerować równik. W muzeum mieszczącym się 200 metrów od placu, można poczynić pewne eksperymenty, stojące jajko, czy wirująca w wannie woda. Bilet wstępu to 2,5 USD od osoby.

Mindo – 70 km na zachód od Quito, mała wioska wśród lasów równikowych, raj dla wielbicieli motyli i orchidei.

2011 05 29_DSC_0047 2011 05 18_DSC_0061 2011 05 29_DSC_0046 2011 05 18_DSC_0141

Amazonka – najpierw trzeba dojechać do Coca, potem asfaltem, a następnie piaskową drogę w kierunku rzeki Shiripuno. Tam jest szlaban i budka ze strażą, jest to już teren Waorani, gdzie obcy mogą wejść tylko z indiańskim przewodnikiem. Tam przed małym sklepikiem, restauracją i coś na kształt hotelu trzeba zapytać o Emanuela, długowłosego Indianina ze złotymi zębami. Jest on szefem wioski Noneno oddalonej od tego miejsca o 40 min łodzią. Jego trzeba zapytać o Otobo,który mieszka w wiosce Bameno. Jest szansa, że uda wam się jedynie za cenę paliwa dopłynąć do wioski gdzie mieszka lud Huaoranis, ale bywa to trudne. Wszystko zależy od szczęścia i czasu jaki możecie ewentualnie poświęcić na czekanie. Normalnie za dzień w wiosce Huaoranis płaci się 120USD, a płynie sie do niej dwa dni, i za to tez się płaci po 120USD. Jeśli będą was chcieli odesłać do Coca, do tak zwanego szefa szefów, to miejcie świadomość, ze jest to osoba współpracująca z agencjami i on również zaproponuje wam ceną 120USD za dzień od osoby. Jedyna możliwość zrobienia tego za małe pieniądze (cena paliwa) to poczekanie na łódkę, może z towarem, może z innymi turystami, która będzie płynęła do Bameno. Ale w tym przypadku trzeba uzbroić się w cierpliwość i dogadać się z Otobo, czy w ogóle będzie taka możliwość. Jednak jest to do zrobienia. Jeśli ktoś nie ma czasu i ma pieniądze to na stronie www.rainforestcamping.com można znaleźć kontakt i informacje odnośnie agencji oferującej zorganizowany wypad do dżungli, Parku Yasuni, wioski Huaoranis.

2011 06 06_DSC_0050 2011 06 06_DSC_0160 2011 06 06_DSC_0128 2011 06 06_DSC_0183 2011 06 06_DSC_0027

Laguna Limoncocha – położona w dżungli amazońskiej, przy rzece Napo . Don Silverio i jego rodzina to jedyne postacie ludzkie mieszkające na terenie rezerwatu. Wstęp do rezerwatu to 2 USD, nocleg u seniora to ok 8 USD, dopłynięcie do jego chaty to 15 USD w obie strony. Dodatkowe atrakcje ustala się indywidualnie (łowienie piranii, spacer po dżungli, oglądanie w nocy kajmanów, wycieczka na anakondy). Kontakt do Don Silverio: 089319814 . Bardzo bogata natura, ogromne kajmany, na piranie nie trzeba długo czekać, do tego rodzinka goszcząca w dżungli przesympatyczna. W porównaniu do cen jakie życzą sobie Huaoranis i do tego, co można tu zobaczyć, jest to taniocha. Szczególnie polecam to miejsce!

2011 06 02_DSC_1040 2011 06 02_DSC_0050 2011 06 02_DSC_0040 2011 06 02_DSC_0075 2011 06 02_DSC_0103

Chimborazo – w miejscowości Riobamba można skontaktować się z agencją Veloz Coronado Expedition (www.velozexpeditiones.com), która oferuje przewodników oraz cały sprzęt. Za dwie osoby zapłaciliśmy 300USD. Wcześniej jeśli ktoś chce dłużej pobyć na wysokości warto pojechać na nockę do Casa del Condor 3900m n.p.m. nocleg kosztuje 12 USD odo osoby. Następnego dnia można wjechać motorem na teren rezerwatu (bilet 2,50 USD odo osoby) na wysokość 4800m n.p.m. . Tam znajduje się schronisko, w którym również można spędzić noc. Na wysokość 5000m n.p.m trzeba już wejść o własnych siłach. Stąd również wychodzi się o 12 w nocy zdobyć szczyt. Wspinaczka trwa 8 godzin, zejście 4 godziny. Schroniska są nie ogrzewane, jest w nich zimno, lodowata woda, a w tym na samej górze nie ma nawet toalety. Cała wyprawa trwa dwa dni, agencja daje sprzęt, przewodnika, dojazd oraz jedzenie. Dobra rada dla niedoświadczonych – Chimborazo to trudny szczyt do zdobycia, w agencji nikt wam nie powie, że jeśli nie macie przygotowania to lepiej nie wchodzić, bo chcą zarobić kasę. Ale my z własnego doświadczenia możemy doradzić, że jeśli nie jesteście w bardzo dobrej kondycji, nie mieliście wcześniej doświadczenia ze sprzętem i z podobną wysokością, to za żadne skarby nie wybierajcie się na ten szczyt. Jest po prostu za trudny. Szkoda kasy. Lepiej te pieniądze wydać na Cotopaxi, który jest dużo łatwiejszy i przyjemniejszy. My na niego już niestety nie zdążyliśmy wejść. W Quito wszystkie agencje mają w ofercie Cotopaxi, koszt to ok 150-200 USD za osobę.

IMGA0251 IMGA0202 IMGA0263 IMGA0229

Cuenca – kolonialne miasteczko uchodzące za najpiękniejsze w Ekwadorze. Wąskie, brukowane uliczki, zaciszne dziedzińce, stare kamienice z charakterystycznymi balkonami. Maisto to zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Motorem do i z Ekwadoru

Jak wjechać do Ekwadoru?

Przetestowaliśmy granicę ekwadorską w Ipiales. Motor był naszą własnością, mieliśmy międzynarodowe prawo jazdy, nie mieliśmy najmniejszego problemu z przedostaniem się do Ekwadoru. Nie musieliśmy ponosić żadnych opłat, nie mieliśmy ubezpieczenia ekwadorskiego na motor (bo nie jest w Ekwadorze wymagane!!!). Wszystko poszło bardzo sprawnie. Oczywiście gdy tylko podjechaliśmy do biura imigracyjnego znalazło się kilku „pomocników”, którzy wyglądali jak najgorsze cwaniaczki, co chcieli strasznie nam pomóc i straszyli nas, ze obcokrajowcy nie mogą wyjechać na motorze z Kolumbii. Oczywiście oferowali swe usługi za 100 dolarów, za odpowiednie papiery. To wszystko nieprawda. Pan w biurze emigracyjnym jest bardzo miły i nie robi najmniejszych problemów, nawet jak jest się Polakiem z kolumbijskim motorem.

Jak wyjechać z Ekwadoru?

Podobnie jak z wjazdem tak i z wyjazdem nie ma najmniejszego problemu. Granicę Ekwador – Peru przekroczyliśmy w Macara. Pamiętajcie jednak, żeby granicę przekroczyć stosunkowo wcześnie, ponieważ następna bezpieczna miejscowość, w której można sie zatrzymać to Piura, oddalona od granicy o jakieś 250km. Na granicy policja ostrzegła nas, żebyśmy nigdzie wcześniej po stronie Peru się nie zatrzymywali, bo jest niebezpiecznie. Jak tam dojedziecie sami dowiecie się dlaczego. Jedyny problem na jaki możecie natrafić po stronie peruwiańskiej to ubezpieczenie motoru, które tutaj jest wymagane. My policję ubłagaliśmy i zapewniliśmy, ze w następnej miejscowości kupimy ubezpieczenie (SOAT). Ale okazało się że jedyne miejsce gdzie można kupić krótsze ubezpieczenie niż na rok to Lima, ubezpieczalnia Positiva. Więc do samej Limy chowaliśmy się za dużymi ciężarówkami, za którymi patrole policyjne nas nie widziały. Za SOAT na miesiąc w Positiva zapłaciliśmy 120soles.

Gdzie spać

Hotele – jest ich sporo, można znaleźć zarówno coś bardzo taniego, jak i coś bardzo drogiego. W zależności od ceny standard zdecydowanie się różni.

Hostele – nie ma najmniejszego problemu ze znalezieniem w miarę taniego hostelu z dostępem do Internetu. W poszczególnych miejscach polecamy następujące hostele, w kazdym z nich znajduje się miejsce gdzie można zostawić motor, najczęściej jest to wejściowy korytarz, ale to w zupełności wystarcza. Hostele w których sypiamy najczęściej są najtańsze i najczęściej nie wiedzą co to luksus :

OtavaloHostal Maria, 14 dolarów za pokój dwuosobowy, brak internetu, brak kuchni.

MindoCasa Bambu, namiot kosztuje 3 dolary od osoby, pokój dwuosobowy z dzieloną łazienką 15 dolarów. To miejsce jest piękne, duży zielony ogród, nowe pokoje, jest Internet i kuchnia.

CocaHotel Oasis, 12 dolarów za pokój dwuosobowy, brak Internetu, brak kuchni.

RiobambaHostal Oasis, 20 dolarów za pokój dwuosobowy, bardzo przyjemny z Internetem i kuchnią.

CuencaHostal La Escalinata, 12 za pokój dwuosobowy, jest Internet, brak kuchni, dzielona łazienka

Servas – międzynarodowa organizacja, która zrzesza podróżników i gospodarzy. Całkiem za darmo możesz zatrzymać się u rodziny, która jest członkiem organizacji. Dzięki takiemu sposobowi podróżowania zaoszczędzasz nie tylko pieniądze, ale również poznajesz ciekawych ludzi (www.servas.pl)

CouchSurfing – znany na całym świecie. Praktycznie w każdym miejscu znajdziesz osobę, która należy do couchserfingu. Dzięki tej organizacji również możesz przenocować za free i poznać niesamowitych ludzi. Dodatkowo couchserfing organizuje spotkania, do których również można się dołączyć (www.couchsurfing.org).

Czego musisz spróbować

Większość typowych potraw ekwadorskich można zjeść na ulicy. Na miejskich ryneczkach lub po prostu na ulicy można spotkać obwoźne „garkuchnie”, czyli ulicznych sprzedawców z mobilnymi kuchniami.

Ceviche –przyrządza się je ze świeżej ryby o białym mięsie, najczęściej jest to corvina (okoń morski) oraz trucha (pstrąg), z dodatkiem owoców morza oraz ostrego sosu zwanego aji, przygotowanego z ostrej papryki i czosnku.

Fritada de chancho lub lechón- cała ugotowana i upieczona świnka. Pani ze środka wycina co najlepsze i serwuje klientom. Bardzo popularne w przydrożnych knajpkach i na miejskich ryneczkach.

Trucha – inaczej pstrąg, bardzo popularny, najczęściej podawany z ryżem, do tego papas fritas, czyli frytki oraz jakieś warzywko.

Platano – wygląda jak przerośnięty banan, a grilowany lub smażony jest słodziutki w smaku, ja je uwielbiam.

Wiza

Polacy nie potrzebują wizy na pobyt do 90 dni.

Konsulat RP w Quito
Gen. Leonidas Plaza 1157, Quito, Ecuador
(adr. do koresp. poczt.: Casilla 9461, Quito)
tel.: (00-59-322) 229-293, 546-296
fax: (00-59-322) 566-787
e-mail: morawski[at]uio.satnet.net

Ambasada Republiki Ekwadoru w Warszawie
ul. Rejtana 15 m.15, 02-516 Warszawa
tel. (0-22) 848 72 30; fax (0-22) 848 81 96
e-mail: eecupolonia[at]mmrree.gov.ec
www.mmrree.gov.ec

Co za ile

Ekwadorska waluta to dolar (USD)

Paliwo –

Nocleg – od 4 USD do 15 USD

Dwudaniowy obiad – 3 USD

Średni budżet dzienny – 20 USD

Przejazd autobusem – na trasie za 1h – 1,5 USD, w mieście – 0,50 USD za przejazd

Internet – 1 USD/h

Inne

Banki i bankomaty – są w każdej turystycznej mieścinie.

Wymiana waluty – w banku, w kantorach. Nie ma z tym problemu.

Internet – jest w każdej większej miejscowości. W małych miejscowościach raczej nie ma.

Wtyczki elektryczne – identyczne jak w USA, 120V, czyli nasze polskie nie działają, trzeba mieć przejściówkę.

Telefony komórkowe – zasięg wszędzie oprócz El Oriente, czyli dżungla amazońska.

on Maj 8 | by

  1. Backpakerzy na kółkach :)) pisze:

    Cze Robaczki.
    W przyszłym roku wybieramy się na podbój Ameryki pół na motocyklach oczywiście…
    Duże spełnienie marzeń, sto tysięcy pomysłów i ciągłe przygotowania. Nie możemy się doczekać, tym bardziej, że inspiracja pojawia się wszędzie ;))
    …ale do rzeczy. Możecie powiedzieć jakie są koszty pokonania Ameryki na dwóch kółkach we dwoje, tzn czterech, bo każdy na swoich????
    Szukamy w różnych źródłach, ale są bardzo rozbieżne…
    Pozdrowienia, trzymamy za was kciuki!!!

    • Magda i Tomek pisze:

      Hej!
      Najogólniej rzecz biorąc będziecie potrzebować ok 4 tysięcy na miesiąc na dwie osoby + motory. Podróżując tak jak my, nie wydając za dużo na przyjemności i wygodne łóżka. Ile musicie zapłacić za dwa kółka to już bardzo zależy od tego gdzie i co planujecie kupić. My w Kolumbii korzystaliśmy z tej stronki http://www.mercadolibre.com.co może Wam się przyda. Powodzenia ta trasie!

  2. Lekitanin pisze:

    Moze dobrze by bylo dodac, ze „Konsulat RP” w Quito to jest jedynie konsulat honorowy a jako taki rozni sie w duzym stopniu on konsulatu z pelnym zakresm uslug?

  3. Jurek pisze:

    W listopadzie wybieramy sie z przyjaciółmi do Ekwadoru i Kolumbii.
    Czy macie może jakies namiary na Polaków w tych obu krajach?
    Pozdrawiam
    Jurek Filipiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »