Co zapamiętasz z Chin?

Luty 13 | w Chiny | przez | 4 Comments

2014 01 08_z2strony_Yuanyang_P1070025K_2

Magda

  1. Tarasy! Zielone, czerwone, wysuszone, czarne, zalane wodą, oblane wschodzącym, zachodzącym słońcem, tarasy we mgle, tarasy w deszczu, tarasy przesiąknięte ciężką pracą. Przepiękne, cudowne, wykrzywione, wykręcone, krótkie, długie, wąskie, szersze, mogą być dwie warstwy, ale też i 1000 nakładających się na siebie sterczących dywanów.
  2. Złamane w pół, ze wzrokiem przykutym w ziemię, przygniecione ciężarem biedy, która nakazuje tym kobietom dźwigać jej skutki na plecach. Nakazuje posłusznie spuścić wzrok i kopać gracą pole, potem nanieść chrustu, by ogrzać chatę i wrzucić coś tam do garnka, usnąć na drewnianym łóżku, bez materaca.
  3. Pośrodku niczego, gdzie tylko wiatr hula, bawoły się pasą i las tańczy w oddali, nagle wyrastają wieżowce, budynki nieprzyzwoitych rozmiarów, w których ktoś ma zamieszkać. Ale kto, jak, kiedy, skąd, a gdzie szpital, szkoła, praca? Odpowiedzi brak, zresztą w Chinach nikt nie zadaje głupich pytań. Władza przecież zadba by każdemu żyło się dobrze.
  4. Charczenie, plucie, rozgniatanie flegmy pod obcasem. Nawet teraz chce mi się wymiotować, jak o tym piszę.
  5. Toaleta publiczna – STRZEŻ SIĘ JAK TYLKO DŁUGO MOŻESZ!!! Idź w krzak, zsikaj się w majtki, kup parasolkę (najlepiej dwie, żeby się z przodu i z tyłu osłonić). Unikaj jak ognia! Dlaczego? Bo w chińskiej publicznej toalecie nie ma czegoś takiego jak prywatność, tutaj wszystko robi się wspólnie. Ja nie żartuję. Dziura przy dziurce bez żadnych zasłonek, ścianek, drzwiczek.
  6. Przepraszam, że to napisze, ale muszę… obleśni faceci (nie wszyscy oczywiście, ale niestety spora liczba). Faja w gębie, inteligentny wyraz twarzy w wersji azjatyckiej, co chwila charczenie i plucie. Nic tylko się zakochać.
  7. Totalnie inny sposób patrzenia na świat, inne myślenie, inna logika. Wchodzą blade twarze do hotelu, już prawie się ściemnia, obładowani sakwami, pytają o pokój po angielsku. Zero odpowiedzi, tylko strach w oczach. No to blade twarze składają ręce jak do modlitwy, przykładają do ucha, przekręcając lekko głowę na bok. Recepcjonista nie ma pojęcia co my możemy od niego chcieć. Dwóch turystów z bagażami o 6.30 wieczorem w recepcji hotelu? Magiczna zagadka.
  8. Wiecznie trąbiący kierowcy, których najchętniej bym utłukła. Nigdy w życiu w przeciągu 2 miesięcy nie wystawiłam tylu środkowych palców, co w Chinach.
  9. Krzyczenie. Chińczycy nie mówią, oni krzyczą!
  10. W Kunming, w Walmart, na dziale warzywnym, między pomarańczami, a bananami zdrowo wyglądający chłopaczek (na oko 10 lat) sikający do reklamówki, którą podtrzymuje mu mama.
  11. Inność, inność i jeszcze raz inność! W myśleniu, patrzeniu na świat, zachowaniu. Coś fascynującego. Męczącego, ale niezwykle fascynującego.

Tomek

  1.  Super pomocni ludzie, z którymi super trudno było się porozumieć bez znajomości chińskiego. Pani w aptece dzwoniąca, do koleżanek, które znają choć  kilka słów po angielsku, żeby się tylko dowiedzieć czego ta blada twarz od niej chce. Właściciel hoteliku, który pobiegł po swój mundur policyjny żeby nam pokazać, że rowery zostawione w holu będą bezpieczne.
  2. Ciężko pracujące, zgarbione staruszki. Babcie z koszami pełnymi kamieni na plecach. Nogi dziadków wystające spod wielkich gór niesionego chrustu.
  3. Młode dziewczyny w czapeczkach z uszami pandy, wiewiórki, królika, misia i innych pokemonów. Niby kobiety, ale w przebraniach przedszkolaków.
  4. Jak już jesteśmy przy garderobie to jeszcze pidżamy. Noszone o każdej porze dnia, w każdych okolicznościach. W zestawie z moherowymi kapciami wyglądały zjawiskowo na środku miasta w samo południe.
  5. Ta dziecięca ciekawość  Chińczyków. Zero krępacji. Jak Pana w pociągu interesuje jakie zdjęcia obrabiasz właśnie na kompie to się dosiądzie, przytuli i zostanie z tobą na następną godzinę.
  6. Bezinteresowne uśmiechy, pozdrowienia, wyciągnięte kciuki w geście podziwu na widok naszych rowerów obładowanych sakwami.
  7. Zapamiętam chińskie psy, ale nie te szczekające. Mówię o tych na rynku, leżących gdzieś pomiędzy wołowiną, a wieprzowiną. Widok poćwiartowanego psiaka z wyszczerzonymi kłami zostanie mi w pamięci chyba do końca życia.
  8. I te chińskie pierożki. W drewnianych ramkach znad których unosiła się chmura pary. Cztery porcje na śniadanie, cztery na obiad, cztery na kolacje, nigdy nie miałem ich dosyć.
  9. Tańce wieczorne. W każdej wiosce, mieście, mieścinie, po zmierzchu zbierały się grupki, głównie kobiet, które machały synchronicznie rączkami i nóżkami do chińskiej nuty wydobywającej się z rzężących magnetofonów.
  10. W Chinach wszystko się robi na mega skalę. Jak pola ryżu to po horyzont, jak budują bloki to od razu piętnaście i każdy kończy się w chmurach, jak stawiają fabryki to wielkości wioski.

I kolejne pytanie. Czy podobało nam się w Chinach?

Tutaj wyjątkowo zgodnie odpowiemy, że bardzo. Chociaż Magda doda, że się trochę zmęczyła tą innością, a Tomek powie, że mu mało.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Traperka pisze:

    Chiny są fascynujące…tam jest inne życie…i niekoniecznie lepsze…często o wiele trudniejsze. Bardzo ciekawe te Wasze wrażenia 😉 Pozdrawiam!

  2. CZyli jedna połówka skupiła się na negatywach, a 2ga na plusach;) Balans zachowany. pzdr

  3. Ja żyłem w tej inności przez rok, pracowałem wśród nich, uczyłem ich, i uczyłem się od nich. Potem, po powrocie do Europy, wracałem ponownie, żeby odwiedzić przyjaciół i miejsce, które traktowałem jak dom. Nie wiem, być może nie miałem w sobie tylu krytycznych uwag do Chin i Chińczyków, gdyż uczyłem się ich kultury długo przed wyjazdem do Chin? Co wiem na pewno to fakt, iż większość moich znajomych, którzy trafili do Chin, powróciła z jak najgorszymi wspomnieniami, co bardzo mnie dziwi! Pozdrawiam!

    • Magda i Tomek pisze:

      Powiem Ci bardzo szczerze, że mnie Chiny zmęczyły! I chociaż wiele mogłabym wskazać negatywnych rzeczy, które mnie jako kobietę nieznoszącą syfu, charchania, bekania, to jednak Chiny były jednym z najciekawszych miejsc, w jakim miałam okazję do tej pory być. Nie poleciłabym Chin każdemu, ale na pewno tym, którzy są bardzo otwarci na inne kultury, są ich ciekawi i jednocześnie nie traktują kultury zachodniej jako tej jedynej poprawnej, właściwej. M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »