Czego nas nauczył pierwszy 1000

Listopad 23 | w Laos | przez | 4 Comments

1000km

Że sticky rice w Laosie je się rękami.

Że kreska na GPSie, to droga… tylko, że czasami droga przez mękę.

Że Pol Pot lubił mosty wysadzać.

Że jak się pije wodę z kranu, nawet przegotowaną, to ma się potem przesrane.

Że Tajowie są spokojni, pomocni i uśmiechnięci.

Że w bambusie można znaleźć ryż.

Że na przejściu granicznym Voeung Kam – Dom Kralor urzędnicy to buraki i łapówkarze.

Że larwy i szarańcze to wyśmienite snacki.

Że jak rozkładasz namiot w Wat’ie, to z daleka od głośnika.

Że to co na GPSie widnieje jako camp site, w rzeczywistości może okazać się buddyjskim krematorium.

Że od siodełka naprawdę boli dupa.

Że psy też potrafioł jeździć skuterami.

Że przejechać 90km, to nawet taki cienias jak ja potrafi.

Że w Kambodży na skuterach wozi się po trzy świnie przywiązane do góry nogami.

Że kurz i wiatr to dla rowerzystów największa zmora.

Że nawet jak ci się wydaje, że się dogadałeś, to tylko ci się wydaje.

Że jak nie wiesz, co do ciebie mówią, to kiwasz głową i się uśmiechasz.

Że w Kambodży i Laosie by cię powitać krzyczą „Bye bye”.

Że w tej części świata na wszystkie pytania słyszysz odpowiedź TAK.

Że w Laosie i Kambodży jedzą bagietki.

Że nasze rowery świetnie wyglądają na dachu minibusa.

Że w Laosie koty mają obcięte ogony.

Że na drodze to krowy mają pierwszeństwo.

Że nasze rowery są niezatapialne.

Że kochamy małpy.

Że z jajkami na twardo, to lepiej ostrożnie, bo nigdy nie wiesz czy właśnie nie zjadasz pisklaka.

Że nieważne jak śmierdzące masz buty, i tak lepiej ich przed pokojem nie zostawiać, bo będziesz potem w japonkach pedałował.

Że nawet na promie przez Mekong można spotkać Polaka, a nawet czterech.

Że endorfiny tak potrafią zamroczyć, że w słońcu i pocie, człowiek jedzie przez ponad 100 kilometrów z wielkim bananem na gębie.

z2strony_phone_20131116_172354
Jajko z niespodzianką.
z2strony_phone_20131116_123413
Były sobie świnki trzy.
z2strony_phone_20131116_084749
Ryż w bambusie.
z2strony_phone_20131116_084708
Ryż w bambusie.
2013 11 29_z2strony_droga do Wientian_PB270041
Sticky rice.
2013 11 29_z2strony_droga do Wientian_PB270038
Sticky rice – pamiętaj by jeść go rękami.
z2strony_phone_20131103_083218
W tumanach kurzu.
z2strony_phone_20131119_160540
Podwózka
2013 11 26_z2strony_Pakse_DSC_2014
O psie, który jeździł skuterem.
z2strony_phone_20131119_162314
Prom przez Mekong.
phone_z2strony_20131119_164527
Pozdrawiamy miasto Łódź.
z2strony_phone_20131105_092748
Krowy na trasie.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Świetny wpis. Krótko i na temat 😉

  2. Ola Zych via Facebook pisze:

    Jak zwykle inspirujecie i denerwujecie (z racji wysokiego poziomu zazdrosci). Jak trafiam na Wasza strone, to godzinami wyjsc nie moge 🙂

  3. Pamiętam, jak spotkaliśmy się z Los Wiaheros na końcówce ich trasy, gdy dojechali do Krakowa, konkretnie na Rynek. Byłem na swojej kolarce, która waży jakieś 8kg, potem spróbowałem podnieść ich rower… masakra! Czy Wasze rowery to też takie czołgi? 🙂

    • Magda i Tomek pisze:

      Ostatnio mieliśmy okazję ważyć nasze sprzęty na lotnisku. Bez sakw to było jakieś 12kg na sztukę, a z sakwami, Snickersami w kieszeni i pełnymi bidonami to pewnie waga dochodzi do 30kg. Czy to już czołg?:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »