Wong Tai Sin – świątynia spraw do załatwienia

Luty 18 | w Chiny, Hongkong | przez | 2 Comments

2014 02 19_z2strony_Hongkong_P2180057-2

Świątynia Wong Tai Sin służy mieszkańcom Hongkongu głównie do dwóch rzeczy, spełniania życzeń i przewidywania przyszłości. Z tym pierwszym jest trochę łatwiej. Po wyjściu z metra wyjściem B2 wpadasz od razu na czerwono-złote stragany pełne malutkich kopert, kadzideł, błyszczących wiatraczków. Kupujesz taki zestaw i maszerujesz raźno w kierunku głównego ołtarza. Przy bramie dobrze jest położyć na chwilę rękę  na posąg smoka z brązu, który błyszczy wypolerowany tym codziennym głaskaniem. Być może to on właśnie będzie spełniał twoje życzenie, pogłaskać nie zaszkodzi. Później jeszcze kilka schodków pod górę, machamy wiatraczkiem, palimy kadzidła, czerwona kopertka ląduje w specjalnej urnie, a później ogień oddaje jej zawartość bóstwom. Genialne jest to, że przychodząc do Wong Tai Sin zwracasz się do całej plejady bóstw, bo to przecież świątynia trzech wyznań: Taoizmu, Buddyzmu, Konfucjonizmu. Genialne rozwiązanie.

Z pytaniem o przyszłość sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, ale też nie tak żeby biała głowa tematu nie ogarnęła, zwłaszcza, że jak wół cała instrukcja jest wypisana po angielsku wielkimi literami.

  1. Pomyśl sobie pytanie.
  2. Weź bambusowy kubek z patyczkami
  3. Machaj ostrożnie kubkiem, machaj aż jeden z patyczków wypadnie z kubka.
  4. Zapamiętaj numer, który napisany jest na patyczku. Każdy numer zawiera dla ciebie przepowiednię.
  5. Upewnij się że patyczek włożyłeś z powrotem do kubka i oddaj kubek tam skąd go wziąłeś.
  6. Przepowiednię i szczegółową interpretację znajdziesz na straganach na zewnątrz świątyni, na własny koszt oczywiście.

No to my te kubki w ręce wzięliśmy, pytanie w głowie obmyśleliśmy, mi wypadł patyczek 39, Magdzie 44 i pomaszerowaliśmy w poszukiwaniu przyszłości. No i tutaj skończyła się zabawa. Kubki, machanie, patyczki, to jeszcze było Free of Change (jak mówił napis na instrukcji obsługi), ale żeby przyszłość poznać to już jakiś Change mieć trzeba. Pożałowaliśmy tych 150zł i zamiast już rano wiedzieć, że dostaliśmy się do kolejnego etapu Bloga Roku, musieliśmy poczekać do wieczora i oficjalnych wyników na stronie.

Trochę bezdusznie tu pisze o poważnych kwestiach wierzeń, religii, świątyniach, bogach? Być może, ale tutaj to tak właśnie wygląda. Mnichów, kapłanów tu praktycznie nie widać, są tylko służby porządkowe zgarniające nadmiary kadzideł, ustawiający ludzi w kolejkach. Mimo zapachu  kadzideł, szumu przewracanych patyczków w bambusowych kubkach, ludzi klęczących przed ołtarzem, nie czuje się tu klimatu modlitwy. Nie ma tu mowy o medytacji, zadumie. Jest sprawa do załatwienia. Podpisać umowę, czy nie? Kocha mnie ten chłopak, czy nie kocha? Kiedy budować dom? Wygląda na to, że pragmatyczni od stup do głów Chińczycy dusze też maja pragmatyczne.

2014 02 19_z2strony_Hongkong_P2180005
Przed głównym ołtarzem.
2014 02 19_z2strony_Hongkong_page02
Na straganach przed świątynią.
2014 02 19_z2strony_Hongkong_page03
Pytanie o przyszłość.
2014 02 19_z2strony_Hongkong_DSC_3518
Palenie kadzideł.
2014 02 19_z2strony_Hongkong_page01
Wróżbici w podziemiach świątyni.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Karol Werner pisze:

    mechanizmy wykorzystywania głupoty ludzi do zarabiania pieniędzy sa wszędzie takie same. No ale cóż, nie ma się co dziwić – jest popyt to i podaż 😉
    Szerokości.

    • Tomek pisze:

      Oj, może aż tak ostro bym tego nie ujmował. Nie wiem, czy to głupota, czy po prostu kompletnie inne spojrzenie na świat. Wróżbici w sąsiednich krajach też są bardzo popularni. Widać wschodnie głowy są bardziej podatne an siły z innego wymiaru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »