Koh Tao – prawie jak w raju

Październik 28 | w Tajlandia | przez | 3 Comments

2013 10 28_z2strony_Koh Tao_PA260305-2 

Czy Koh Tao to raj na ziemi? Wszystko zależy od tego czego oczekujesz od raju i czy będziesz miał wystarczająco czasu i chęci by go odnaleźć na Koh Tao. Przede wszystkim przyjeżdżają tu zapaleńcy nurkowania, bo nie dość, że w miarę tanio można dać nura, to jeszcze ceny noclegów i piwa, są całkiem przystępne. Szkół dla początkujących i zaawansowanych jest tutaj mnóstwo. Z żadnej nie korzystaliśmy, więc o tym niestety za wiele nie napiszemy. Co zatem robiliśmy w prawie raju? Przede wszystkim było bardzo rodzinnie. Sześciu rodowitych Boguszów z matką rodzicielką na czele, jej trzema synami i dwoma wnukami, plus dwie wżenione w rodzinę synowe. Przez pierwszy dzień leżeliśmy na Sairee Beach, najdłuższej i głównej, wąskiej na dwa metry plaży z prawie białym piaskiem, gdzie co krok to bar lub restauracja. Palmy były, błękitna woda też, ale jakoś do rajskiego klimatu daleko. Nie wiele się zastanawiając dnia następnego wzięliśmy skutery, żeby zobaczyć resztę wyspy. Na mapie zaznaczyliśmy interesujące nas miejsca, które według relacji innych podobno miały być bajeczne. Ale niestety, do większości z nich na zwykłym skuterku dojechać się nie da, bo podobno bardzo stromo, tak przynajmniej poinformował nas pan z wypożyczalni skuterów. Ale nie poddaliśmy się i ruszyliśmy w kierunku Chalok Bay . I tutaj faktycznie już więcej raju. Woda bardziej turkusowa, piasek bielszy, palmy zieleńsze, cisza, spokój, sielanka. Za co też trzeba już więcej zapłacić, jakieś dwa razy więcej za nocleg niż na głównej plaży i jakąś połowę więcej za jedzenie. Potem jeszcze czekała nas Shark Bay. Morze wzburzone, słaba widoczność, zobaczyć tutaj rekina to łut szczęścia. Kolejnego dnia już padało, ale wycieczka się nie poddała i wyruszyła łodzią do pobliskiego Koh Nangyuan oraz Japanes Garden, gdzie podobno miało być najlepsze nurkowanie i snurklowanie. Czy było? NIE! Już nawet nie chcę tego porównywać do Fidżi czy Galapagos, bo po prostu cienizna. Kilka rybek i szary koral, to nie jest ten kolorowy i zapierający dech w piersiach podwodny świat, który naprawdę istnieje i który naprawdę można zobaczyć. Widok z Koh Nang Yuan całkiem sympatyczny, szkoda tylko, że szare niebo i chmury zakryły całe niebo. I to szare niebo i chmury towarzyszyły nam już do końca. Coś tam jeszcze próbowaliśmy zobaczyć, gdzieś na skuterach podjechać, ale jakoś tak nic nie robiło na nas piorunującego wrażenia. Ostatniego dnia siedziałyśmy z Martoliną, tą też wżenioną w Boguszów i tak wspominałyśmy Isla Mujeres w Meksyku, bo akurat tam też byłyśmy razem. I obie zgodnie stwierdziłyśmy, że raj to był tam, a tutaj to jest… hmmmm…. prawie raj. Może to te śmieci przy drodze, może wąskie plaże, a może po prostu niefart i deszczowa pogoda.

2013 10 28_z2strony_Koh Tao_PA240143
Na pomoście w Chumphon.
2013 10 28_z2strony_Koh Tao_PA270005
Na łodzi do Koh Nangyuan.
2013 10 28_z2strony_Koh Tao_PA270032
Koh Nangyuan.
2013 10 28_z2strony_Koh Tao_PA250183
Chalok Bay.
2013 10 28_z2strony_Koh Tao_PA250240
Chalok Bay.
2013 10 28_z2strony_Koh Tao_PA250212
Chalok Bay.
2013 10 28_z2strony_Koh Tao_PA250187
Chalok Bay.
2013 10 26_z2strony_Koh Tao_PA260321
Zachód słońca nad Sairee Beach.
2013 10 26_z2strony_Koh Tao_PA260318
Zachód słońca nad Sairee Beach.
2013 10 28_z2strony_Koh Tao_page01
Ladyboy, czyli chłopaki robią szoł.
2013 10 28_z2strony_Koh Tao_PA280199
Ladyboy, czyli chłopaki robią szoł.
 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. za niecałe dwa tyg wylot w tamte strony 😉

  2. Uuuuuu…. no to udanej zabawy.

  3. Kasia pisze:

    Dokladnie te same odczucia… Malediwy okazaly eie o wiele lepszym miejscem do nurkowania,a wszedobylska obecnosc tursytow skutecznie odebrala uroku temu (prawie) raju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »