Mielonka, krówki i wódka, czyli rodzinka przyjechała

Marzec 10 | w Australia | przez | Nie ma komentarzy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak wiele zyskujemy całą naszą podróżą, nie trzeba chyba nikomu przypominać. Jest jednak coś, co tracimy. Być daleko, ciągle w drodze to również minimalny kontakt z rodziną i najbliższymi. Niby rozmawiamy na skypie, wiemy, że wszyscy zdrowi, że powoli się zaczyna lato, że Jasiek nie chce się uczyć, że tata ostatnio przeczytał „Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku”… i tak dalej, i tak dalej. I wydawać by się mogło, że ciągle jesteśmy na bieżąco. I niby jesteśmy, ale to bardzo powierzchownie. Dlatego gdy tylko jest okazja by spotkać się z naszą rodzinką i najbliższymi, skaczemy pod sufit z radości.

Odwiedzili nas ostatnio. Pierwszy turnus – dwie sztuki, drugi turnus – trzy sztuki i trzeci turnus – trzy sztuki. Przywieźli mielonkę, żubrówkę i czekoladki wedlowskie. Najważniejsze jednak, że przywieźli siebie, że chciało im się wlec pół świata, żeby nas zobaczyć.

I gdy tak patrzyłam na małą Oliwię, która niby ciocię zna (co to za znajomość przez telewizorek), ale i tak wstydzi się, czy może nie chce do mnie podejść, uznałam to za niezwykle bolesną stratę. Pomyślałam o Karolinie, której praktycznie nie znam, o Karolu, Jaśku. W dorosłym życiu trzech lat czasami można nawet nie zauważyć, ale dla dzieciaków, trzy lata to ogromne zmiany. I ja ciocia, chrzestna, nie widzę ich, tracę to, tracę bezpowrotnie możliwość towarzyszenia im w ich dziecięcych wspomnieniach. No chyba, że ciocia z telewizorka, to wystarczające wspomnienie. Z drugiej jednak strony, wszędzie być nie mogę.

I dlatego gdy tylko mogłam, straty chciałam nadrobić. Do tego stopnia, że Kubuś miał mnie już serdecznie dosyć. Chociaż dorosły już chłopak, bo sześcioletni, dzielnie się trzymał, gdy ciągle go całowałam, przytulałam, potem znowu całowałam. Chyba przesadziłam, bo po powrocie do Polski zapytał mamę, „Czy ciocia Magda wie na pewno, że nie jestem jej synem?”.

A, że długo jesteśmy już w podróży (czasami się zastanawiam czy nie za długo), nie zmarszczki nam o tym przypominają, tylko dzieciaki, które rosną i dojrzewają. Dzieciaki, których nie było, gdy wyjeżdżaliśmy, a teraz już biegają, mówią, czekają na rodzeństwo.

Kochani, dzięki za tych kilka tygodni radości, które nam daliście swoją obecnością. Bywało ciasno, ale chyba nikomu za bardzo to nie przeszkadzało. Dzięki i do zobaczenia na szlaku. Czekamy!

 2013 05 25_z2strony_Uluru_P1070448

2013 05 25_z2strony_Uluru_P1070605

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

2013 05 25_z2strony_Uluru_page01

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

2013 05 25_z2strony_Uluru_page03

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

2013 05 25_z2strony_Uluru_P1070718

2013 05 25_z2strony_Uluru_P1070771

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

2013 05 25_z2strony_Uluru_page02

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »