Nadmorski miszmasz

Sierpień 31 | w Nowa Zelandia | przez | 2 Comments

2012 08 31_Nadmorski miszmasz

Ciężko mi się pisze o miastach. Z kilku powodów. Po pierwsze przez ostatni rok się strasznie od nich odzwyczaiłem, zwłaszcza od miast w takim zachodnim, nowoczesnym wydaniu. Czuję się jak jakiś dzikus pomiędzy tymi setkami samochodów, zamknięty pomiędzy ścianami wieżowców, w tłumie głów przyczepionych za pomocą słuchawek do nowych smartfonów. Strasznie tu głośno, wszystko się rusza, horyzontu nie widać. Po drugie miasto wydaje mi się dużo bardziej skomplikowanym stworem niż kiedyś myślałem. Nie sposób jest go poznać , a co dopiero sensownie opisać po kilku dniach w nim spędzonym. I chyba przez to całe nieogarnianie, zdziczenie najzwyczajniej w świecie przestałem miasta lubić. Może to kwestia czasu, kilka miesięcy pomiędzy betonowymi ścianami i mi się z powrotem odmieni bo przecież uwielbiałem miasta, fascynowały mnie.

Ale to, że pisać ciężko nie znaczy, że temat można sobie tak całkiem przemilczeć. Magda stanęła na wysokości zadania, opisała Auckland, teraz moja kolej. Nie będę więc udawał, że w Wellington nie byliśmy. Byliśmy, widzieliśmy. Łaziliśmy, szwendaliśmy się, wsiedliśmy do Wellington Cable Car żeby zobaczyć okolicę z góry. W centrum zadzierałem głowę przypatrując się nowoczesnym, rozrzeźbionym elewacjom. Takie zboczenie zawodowe. To jednak nie aluminiowe wywijasy, czy drewniane żaluzje będę z Wellington pamiętał. W głowie pozostanie mi to wrażenie, że całe miasto, ze swoimi biurowcami, centrami handlowymi kurczyło się zbliżając do wody. Skala budynków, placów, mostków, ścieżek wracała do ludzkich wymiarów. Mnóstwo różnych form nachodzących na siebie, jedne drugie zasłaniających, przenikających. Niektórzy pewnie powiedzą, ze bałagan tu straszny, syf architektoniczny, mi się tam podobał ten miszmiasz. Chyba nie tylko ja się tam dobrze czułem, bo pomimo ciągle trwającej tu pory zimowej masa ludzi spacerowała, przesiadywała w kawiarniach, na trawie, betonie, wszędzie. Z Wellington będę też pewnie kojarzył żurawie. Nie te upierzone, ale wysokie stalowe kratownice, emerytowane dźwigi pozostawione w bezruchu nad głowami przechodniów. Z domem mi się kojarzą, z Gdańskiem, pewnie dlatego taki mam do nich sentyment. A żeby tak już nie było słodko, pięknie i sentymentalnie wspomnę o jeszcze jednym elemencie waterfrontu Wellington. Tak człowiek sobie spaceruje pomiędzy tymi żurawiami, mostkami, zakamarkami różnymi, mija sobie człowiek te budki z niebieskimi drzwiami i w końcu dochodzi do ściany. Paskudnej, szarej, wysokiej na kilkanaście metrów ściany, zwieńczonej jakimiś karłowatymi wywijasami. Tak, stoimy przed Muzeum Nowej Zelandii Te Papa Tongarewa. W miejscu tak reprezentatywnym, tak wyeksponowanym, ktoś postawił klocka. Smutne, szkoda, idealne miejsce, idealna funkcja na piękny kawałek architektury. Niewykorzystane.

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060136

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060156

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060359

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060270

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060293

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060288

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060241

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060235

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060234

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060232

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060363

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060373

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060313

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060280

2012 08 31_Magda i Tomek Dookola Swiata_Wellington_P1060305

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Planeta pisze:

    Jak na miasto, wygląda w sumie całkiem przyjemnie, a co najważniejsze, ludzie raczej zrelaksowani 😉

  2. Krystian pisze:

    Super miasto, kiedyś tam byłem, ale niestety niezbyt długo więc nie było mi dane zobaczyć większości atrakcji. Z pewnością jednak wybiorę się ponownie, a przede wszystkim na trochę dłużej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »