Niechciana lekcja

Maj 14 | w Nepal | przez | 1 Comment

trudna lekcja

Historia Tomasa to lekcja, której nie chcieliśmy przeżyć. Walka z nieudolnością miejscowych. Policja, która nie robi absolutnie nic. Szerpowie, którzy widzą tylko kasę, albo chcą się przelecieć helikopterem. Konsul, który nie jest w stanie wykonać najprostszej rzeczy jaką jest poinformowanie rodziny. Poszukiwanie kumpla w kraju gdzie nie istnieje żaden system ratownictwa. Codzienne rozmowy przez Skypa z siostrą Tomasa i przekazywanie jej ciągle tej samej złej informacji. Przekonywanie się wzajemne o tym, że musimy mieć nadzieję, choć racjonalnie miejsca na nią już nie było. Trudy czas, który jednak dużo nas nauczył. Jest kilka rzeczy, na które nie zwracaliśmy uwagi będąc w górach. Kilka rzeczy, o których teraz na pewno będziemy pamiętać, pamiętajcie i Wy:

  • W Nepalu nie ma żadnego systemu ratownictwa, o swoje bezpieczeństwo musisz zadbać sam.
  • W górach ubieraj jaskrawe kolory, w czarnej kurtce nie różnisz się od kamienia.
  • Nie wychodź w góry bez wody, czołówki, telefonu, nawet na krótki spacer.
  • Ubezpiecz się na wypadek akcji ratowniczej i zostaw informację o tym ubezpieczeniu (np. w schronisku do którego planujesz wrócić)
  • Jak jesteś sam zostawiaj informację o swoich planach i kontakt do osoby, która zna angielski i jest w stanie ci pomóc w razie potrzeby (ta osoba musi koniecznie znać twój nr ubezpieczenia)
  • A najlepiej nie bądź sam, zwłaszcza w górach powyżej 3000m n.p.m., gdzie może cię dopaść choroba wysokościowa. Weź kumpla, przyłącz się do jakiejś grupy, zatrudnij przewodnika.

A co powinniśmy zrobić, gdy nasz kolega zaginie w Himalajach, jak mu pomóc?

  • Skontaktuj się z konsulem. Jeżeli w kraju jest tylko konsul honorowy to także skontaktuj się z najbliższą ambasadą, np. w Dehli.
  • Daj znać rodzinie co się dzieje.
  • Pozostań na miejscu. Lokalesi całkiem inaczej działają gdy wiedzą, że ktoś im na ręce patrzy.
  • Rozwieś plakaty z informacją o zaginięciu kolegi. Może znajdzie się ktoś kto z nim gadał, kto ma jakieś informacje na temat jego planów.
  • O ile telefon kumpla nie jest uszkodzony, możemy spróbować go namierzyć online. Jeżeli ma smartfona z wbudowanym GPSem, może się udać znaleźć jego lokalizację z dokładnością do kilku metrów.
  • W pierwszych dniach bardzo pomocne w poszukiwaniach mogą okazać się psy ratownicze.
  • Jeżeli zostaną podjęte poszukiwania helikopterem, zadbajcie o to żeby to była najlepsza firma (w Himalajach wszyscy polecają Fishtail)
  • Wczuj się w jego zamiary, pomyśl gdzie mógł pójść i idź, sprawdzaj, szukaj. Pamiętaj, czas jest najważniejszy.
 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Martyna pisze:

    Ciekawe informacje i na pewno przydatne.
    Mi zdarzył się wypadek w górach an Ukrainie i szczerze mówiąc to było bardo podobnie. Też nie było żadnych służb ratunkowych, zasięgu aby zadzwonić gdziekolwiek, pomocy lokalnych ludzi. Na moje szczęście skończyło się tylko na wstrząśnieniu mózgu i drobnych ranach na twarzy. Od lekarza poszłam po 2 tygodniach od razu po powrocie do Polski.
    Najadłam się wiele strachu i moi bliscy również.
    Warto znać i przestrzegać wymienionych przez Was zasad.
    Pozdrawiam i mam nadzieje, że nic Wam się nigdy nie stanie na drodze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »