Po płaskiej stronie Nepalu

Marzec 25 | w Nepal | przez | 6 Comments

Są w Nepalu miejsca gdzie na horyzoncie nie widać żadnej górki. Jak w naszych rodzinnych stronach, po sam horyzont tylko płaskość. Kilka drzew, pola z bujającym się na wietrze zbożem. Na tym się jednak podobieństwo do lubelskiego kończy. W kadr wchodzi kobieta zawinięta w kolorowe Sari, na drugim planie stoją dwa bawoły zaprzęgnięte w drewniany pług, cały obrazek pokrywa się kurzem wzbitym przez pędzącą, ryczącą klaksonem, kolorową ciężarówkę. To wąska na 25km nizina Terai.

W tą płaską rzeczywistość wkraczaliśmy stopniowo. Najpierw powoli wdrapywaliśmy się nad dolinę Pokhary, spojrzeliśmy za siebie, pożegnaliśmy się na chwilę z białymi szczytami i przez dwa dni zjeżdżaliśmy patrząc jak górki wokół nas robią się coraz niższe. Tam gdzie tylko było to możliwe, zbocza były pocięte na plasterki i pojawiały się zielone tarasy. Ludzi robiło się coraz więcej, więcej bawołów, kurczaków, więcej kóz błąkało się na ulicach. Wróciły obrazki jak z tarasów Yunnanu.  Ludzie ryjący ziemię motykami, babcie dźwigające na plecach worki, tyle że nie ryżem zapakowane jak w Chinach, a pełne zboża.

Im niżej tym rzeczywistość zdawała się jakby zagęszczać. Ludzie mieszali przed domami krowie placki ze słomą formując jakieś dziwne wałki, układali z nich piramidki, które pewnie dźwigali później do nawożenia pól. Zdecydowanie cieplej tu niż w górach, wilgotne powietrze wymieszane z kurzem oblepia chatki, drzewa, oparty o słup rower, wszystko oblepia. A na tym szaroburym tle rażące w oczy kolorowe stroje tutejszych kobiet. Pomarańczowe, błękitne, żółte, niebieskie materiały wyglądały jak kwiaty rozrzucone  na zaschniętym błocie, jakby nie na miejscu, gryzły się z ponurą rzeczywistością.

Po dniu przedzierania się przez takie obrazy dotarliśmy do Lumbini, miejsca gdzie w 563 roku przed naszą erą przyszedł na świat Siddhartha Gautama, znany lepiej jako Budda. Spodziewać by się można było setek pielgrzymów, sieci hoteli, restauracji, jakiejś olbrzymiej świątyni w miejscu Jego narodzin. Nic z tych rzeczy. Wygląda na to, że od wieków całkiem niewiele się tu zmieniło. Na pielgrzymów czeka tu kilka, może kilkanaście zagrzybionych guesthousów, kilka knajpek serwujących Dal Bath. Najważniejsze miejsce w historii buddyzmu też nie wiele różniło się od otoczenia. Owszem, ktoś tu zaprojektował wielki park z kompleksem świątyń, każdą reprezentującą inny kraj. Jedna stara się być bardziej niż druga. Jedna malutka w stanie permanentnego niedokończenia, obok olbrzymie chińskie założenie z szeregiem ołtarzy, posągów i bez żywego ducha wewnątrz, bez ducha w ogóle.

W centrum otoczonego murami parku prosty budynek ukrył resztki starych ruin i miejsce narodzin Buddy. Nie prostoty się czepiam, ale tej bylejakości wokół, tych śmieci, syfiastego basenu przed świątynią, tych obdrapanych murów. A może tak powinno być, w końcu to nie świat materialny jest tu ważny, więc po co mu za dużo uwagi poświęcać. Moje ulubione miejsce to część ogrodu nad którą rozpięte jest tysiące modlitewnych flag. Tutaj, w cieniu drzewa, pod którym podobno odpoczywała matka Buddy, ludzie klękają, siadają, kłaniają się, palą kadzidła. Mnisi w pomarańczowych szatach medytują, szepcząc mantrę, której nie sposób odróżnić od szumu zawieszonych nad nimi kolorowych flag. Aż się chce tu usiąść pod którymś z tych wielkich figowców, zamknąć oczy i na chwilę odpłynąć, zapomnieć o tej całej biedzie, szaroburości zostawionej za murami ogrodu.

2014 03 23_z2strony_Lumbini_P3230156
Dziewczynka z Terai.
2014 03 23_z2strony_Lumbini_P3220045
O poranku w Lumbini.
2014 03 23_z2strony_Lumbini_P3220058
Pielgrzymi
2014 03 23_z2strony_Lumbini_DSC_5281
Pielgrzymi
2014 03 23_z2strony_Lumbini_P3220035
Riksze
2014 03 23_z2strony_Lumbini_P3220067
Sadhu
2014 03 23_z2strony_Lumbini_P3220092
Miejsce narodzin Buddy
2014 03 23_z2strony_Lumbini_P3220100
Mnisi zajęci modlitwą.
2014 03 23_z2strony_Lumbini_P3220116
Chwila odpoczynku.
2014 03 23_z2strony_Lumbini_P3220111
W skupieniu.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. a mi sie bardzo podobało w Lumbini. Pewnie glownie dlatego, że po 2 niezwykle głośnych, brudnych, zatłoczonych miesiącach w Indiach znalazłam spokój i ciszę właśnie tam 🙂

  2. Rany, dopiero do mnie dotarło, że pochodzicie z północnych krańców mojego ulubionego województwa, czyli lubelskiego 🙂 Jako rodowity lublinianin czuję się w obowiązku przeczytać z radością i polajkować po raz kolejny wasze wypociny – szerokości na trasie!

  3. elo pisze:

    A ja mam taka refleksje etyczna, ktora nie odnosci sie oczywiscie wylacznie do Was, lecz do wielu rowniez „zwyklych turystow” publikujacych swoje fotki na fb. Czy myslicie, ze publikowanie portretow ludzi jest etyczne? Skad pewnosc, ze oni sie na to godza? Co z dziecmi? Czy dla nas – ludzi ” z Zachodu” byloby w porzadku, gdyby ktos gdzies w Internecie publikowal zdjecia naszych dzieci? Czy nie jest tak, ze wykorzystujemy nieuprzywilejowana pozycje tych ludzi, brak mozliwosci protestu z ich strony, czesto ze wzgledu na digitalne wykluczenie. Co sadzicie?

    • Tomek pisze:

      Ja taką refleksję mam za każdym razem jak wyciągam aparat i przy każdym zdjęciu/miejscu podejmuję decyzje kolejny raz. W Azji sprawa jest prosta, ludziska sami proszą o zdjęcia, mamuśki przynoszą przed obiektyw dzieciaki, żeby tylko przypadkiem któregoś nie pominąć. Mężczyzna biegnie za nami i prosi żeby mu także zrobić zdjęcie, pokazać nepalskiego muzułmanina w Polsce. Nam też często robią zdjęcia, pytają o adres FB, o digitalnym wykluczeniu tu raczej mowy nie ma. Zdjęcia dzieciakom robimy też tam gdzie dorośli są pozytywnie nastawieni do aparatu, gdy widzimy, że rodzice nie mają ochoty na pozowanie to zakładamy też, że nie życzą sobie fotografowania ich dzieci. Czy to wystarczy, czy samo skinienie, przyzwolenie, uśmiech do obiektywu możemy już traktować jako zgodę na niekomercyjną publikację na blogu, czy FB? W mojej ocenie tak, gdy ja się uśmiecham do wycelowanego we mnie obiektywu też taką zgodę wyrażam i dopóki moja, czy mojego dziecka twarz nie wyląduje na bilbordzie, bez mojej wiedzy, nie mam nic przeciwko temu.

  4. Tanie loty pisze:

    Doskonałe ujęcia. Podziwiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »