Pathein

Październik 14 | w Birma | przez | Nie ma komentarzy

2013 10 14_z2strony_Pathein_DSC_1350-2

Do Pathein trafiliśmy trochę przypadkiem. Nie udało nam się dopłynąć do wioski Pyinzal , którą kilka lat temu nawiedził huragan Nargis. A że mieliśmy jeszcze trzy dni do wylotu, których nie chcieliśmy spędzić w hałaśliwym, dusznym i zaśmieconym Yangon, w ciemno pojechaliśmy do Pathein. Mało kto tam trafia i o to nam właśnie chodziło. Szybko okazało się, że był to strzał w dziesiątkę.

Dzięki spotkanemu całkiem przypadkiem chłopaczkowi, który okazał się nauczycielem języka angielskiego, nie tylko zwiedziliśmy okolicę, ale też sporo dowiedzieliśmy się o tym jak żyje się w Birmie. Trochę brakowało nam tego typu informacji, bo Birmańczycy raczej nie mówią po angielsku. Z Soe oraz jego kuzynem Jake spędziliśmy długie godziny przy herbacie wypytując o politykę, o religię, o ich marzenia, o to jak wyobrażają sobie Birmę za 10 lat. Pomimo tego, że mają nadzieję, że pewnego dnia będą żyli w kraju demokratycznym, wiedzą, że długa i ciężka przed nimi droga. Tak dobrze nam się z chłopakami spędzało czas, że zrobiliśmy coś, czego nigdy w życiu nie robimy. Zatrudniliśmy ich jako naszych przewodników i dnia następnego, na ich skuterach zwiedziliśmy okolice. Zabrali nas do pobliskiej wioski Karenów Waegyi, gdzie Tomasz pobierał lekcje birmańskiego. Przyglądaliśmy się rybakom z Ngaputaw i piliśmy najsłodszą (dla mnie przepyszną) na świecie herbatę przyrządzoną przez znajomego chłopaków z Ngaputaw . A że w drodze do fabryki parasoli złapała nas burza, przemokliśmy do suchej nitki. Ale parasole były tego warte. Kolorowe, pięknie zdobione, ręcznie robione. Tak nas zauroczyły, że drugi już raz i to w Pathein, zrobiliśmy coś czego nigdy nie robimy, kupiliśmy jeden, bo nie mogliśmy się oprzeć. Rodzinka do Tajlandii przyjeżdża, to zabierze. A wieczorem chłopaki zabrali nas do uniwersyteckiej knajpki, gdzie znowu spędziliśmy kilka godzin na rozmowie o ich i naszym życiu.

2013 10 14_z2strony_Pathein_PA120185
Okolice Pathein.
2013 10 14_z2strony_Pathein_PA120131
Krawcowa z wioski Waegyi.
2013 10 14_z2strony_Pathein_PA120157
W wiosce Waegyi.
2013 10 14_z2strony_Pathein_DSC_1357
Rybacy przy drodze do Ngwesaung.
2013 10 14_z2strony_Pathein_PA120124
Ulubieniec Tomasza.
2013 10 14_z2strony_Pathein_PA120199
Na pomoście w Ngaputaw.
2013 10 14_z2strony_Pathein_DSC_1253
Rybak z Ngaputaw.
2013 10 14_z2strony_Pathein_PA120203
Na pomoście w Ngaputaw.
2013 10 14_z2strony_Pathein_DSC_1251
Rybak z Ngaputaw.
2013 10 14_z2strony_Pathein_DSC_1262
To on zrobił tą słodką herbatę.
2013 10 14_z2strony_Pathein_page01
W fabryce parasoli w Pathein.
2013 10 14_z2strony_Pathein_DSC_1294
Formowanie kształtu parasolki.
2013 10 14_z2strony_Pathein_DSC_1348
Parasole z Pathein.

Z Pathein jest całkiem niedaleko do Ngwesaung, gdzie rządzi plaża i palmy. Bardzo chcieliśmy zobaczyć tutejsze, nadmorskie klimaty dlatego stwierdziliśmy, że autobusem wyskoczymy tam na jeden dzień. Na autobus się spóźniliśmy, ale od czego jest autostop. Nie zastanawiając się zbyt długo ruszyliśmy w kierunku głównej trasy. Szliśmy totalnymi przedmieściami, a ludzie zagadkowo nam się przyglądali. Ale tylko przez sekundę, bo zaraz szybko się uśmiechali i nas pozdrawiali. Tak jak przypuszczaliśmy, autostop okazał się dziecinnie prosty. Razem z czerwonymi cegłówkami i grupką młodych robotników dojechaliśmy do celu, czyli prosto pod palmę.

2013 10 04_z2strony_Birma-kolej_PA130276
Na stopa do Ngwesaung.
2013 10 14_z2strony_Pathein_PA130278
Ładujemy cegły.
2013 10 14_z2strony_Pathein_PA130325
Mini stupy na plaży w Ngwesaung.
2013 10 14_z2strony_Pathein_PA130313
Mini stupy na plaży w Ngwesaung.
2013 10 14_z2strony_Pathein_PA130331
Rybacy na plaży w Ngwesaung.
2013 10 14_z2strony_Pathein_PA130290
Na plaży w Ngwesaung.
2013 10 14_z2strony_Pathein_PA130308
Na plaży w Ngwesaung.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »