I gdzie dalej?

Wrzesień 10 | w Polska | przez | 11 Comments

2013 05 25_z2strony_Uluru_DSC_0127B

Nie przestajemy podróżować. Co to, to nie. Wakacje w Polsce były tylko krótkimi wakacjami by nacieszyć się już dawno nie widzianą rodzinką i by napełnić żołądki polskimi specjałami przed  Azją. Bo teraz przed nami właśnie ona. Jak będzie przebiegała nasza trasa, tego oczywiście sami nie wiemy. Na tę chwilę planujemy zacząć od Birmy. Intensywnie, bo wiza pozwala nam tam przebywać tylko 28 dni. Chcemy zacząć od niej, bo obecnie tam zachodzące zmiany mogą szybko zniszczyć pozytywnego ducha w ludziach, którzy tam mieszkają. Potem mamy zaplanowane rodzinne kolonie w Tajlandii. Chociaż tylko dwa tygodnie, to przekonani jesteśmy, że będzie się działo. I będzie, jak zawsze z nimi, wesoło. I na tym nasz plan się kończy. Ciągle myślimy o rowerach, tylko skąd tu zacząć i w którym pojechać kierunku? Może od Indii? A może od Chin? A może w ogóle cofnąć się odrobinę i wylądować na Filipinach i pomieszkać tam czas jakiś? Nie wiem, nie wiem i jeszcze przez czas jakiś wiedzieć nie będę. Może po Birmie uda nam się podjąć jakieś sensowne decyzje. Bo opcje są następujące:

  1. W Kalkucie kupujemy rowery i w górę jedziemy do Nepalu. Tam zostajemy na dwa, trzy miesiące. Mieszkamy w nepalskiej wiosce i uczymy dzieciaki angielskiego. Potem ruszamy w 40sto dniowy trekking w kierunku Mustangu. Z Nepalu, dalej na rowerach przez Indie północne do Pakistanu, żeby w czerwcu przebić się przez Karakorum do Chin. Przez Chiny aż do Pekinu. A z Władywostoku koleją transsyberyjską do domu. (Tylko, czy będzie mi się chciało pedałować przez te zatłoczone Indie? Wszyscy nas straszą, że tam może być mega ciężko.)
  2. Z Bangkoku kupujemy bilety i lecimy na Filipiny. I tam kręcimy się jakieś trzy miesiące, tak żeby w lutym być już w Nepalu (część dotycząca Nepalu jest niezmienna, bez względu na scenariusz. Jedziemy tam bez względu na wszystko!). I może stąd dopiero ruszyć rowerem? Tylko już nie na Chiny, tylko w kierunku Polski przez postsowiedzkie republiki.
  3. Zajść w ciąże i z dodatkowym bagażem, w postaci małej fasolki w moim brzuchu wrócić do Polski.

To może by tak szybkie głosowanko? Którą opcję byście nam polecili?

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. fajnie że uderzacie na filipiny, będziemy śledzić a moze się spotkamy 😉

  2. Instynkt macierzyński się obudził? 🙂

  3. Kasia Paczek pisze:

    Haha! Mimo, że normalnie zagłosowałabym za opcją nr 1 to ta nr 3 jest tak urocza, że nie mogę się powstrzymać 🙂

  4. Kinga pisze:

    Ja wybieram opcje nr 2- na Filipiny. Tez tam bede- mam bilet tylko w 1 strone. Coron, Palawan, Boracay…… To jak, dolaczcie? 😉

  5. Kasia Jaskolska Thanesh via Facebook pisze:

    Zdecydowanie opcja numer 3!!!!

  6. B.Petkowicz pisze:

    zdecydowanie tę ostatnią 😉

  7. Opcja numer 3 nie wyklucza opcji numer 2, ale trochę komplikuje opcje numer 1:-) podróże z dziećmi są suuuuuper:-)

  8. kt pisze:

    Fasolka I to jak najszybciej 😉

  9. Małgorzata Zaremba podoba mi się co piszesz 🙂

  10. Magda pisze:

    Zatem grono damskie zadecydowało:) Podoba mi się to. Trzeba powoli brać się do roboty:)

  11. Gosia pisze:

    Opcja 2 jest bardzo kuszaca i mimo ze wymagajaca wybor trasy jest bardzo ekscytujace. Opcja 3 to juz inna bajka a jak wiadomo z dzidziorem tez mozna jezdzic wiec to zalezy jakie macie aktualne potrzeby. Popieram kazda z opcji bo wszystko brzmi ekscytujaco!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »