Pod stołem w Vanuatu

Sierpień 1 | w Pacyfik, Vanuatu | przez | 7 Comments

Jeszcze pół roku temu nie miałam nawet pojęcia, że istnieje coś takiego jak Vanuatu. Nie wiem nawet czy kiedykolwiek słyszałam tę nazwę, a może słyszałam, ale nawet nie zwróciłam na nią uwagi. A dzisiaj, po zrzuceniu kotwicy w kolejnym porcie Pacyfiku, siedzę w samym centrum Port Villa, stolicy Vanuatu, na wyspie Efate, zarośniętej kokosowymi palmami, tropikalnymi drzewami, otoczonej turkusowym oceanem i przyglądam się wyspiarzom.

Ten archipelag liczy ponad 80 wysp ułożonych w literę „Y”. Pierwszymi, którzy tu przybyli ponad 3 000 lat temu, byli ludzie Malezji, a dokładnie tubylcy Papuy i Nowej Gwinei. Stamtąd też w małych, drewnianych canoes zwieźli, co tylko było potrzebne do życia, zwierzaki, które można hodować, a potem upiec na ruszcie i rośliny pod uprawę, jak kassawę, która świetnie pasuje do zarumienionej świnki. Przez tych kilka tysięcy lat żyli sobie w spokoju i zgodzie z naturą. W tym czasie kilku Europejczyków natrafiło na Vanuatu, ale, że wyspiarze nie byli zbyt gościnni, a co smaczniejszych białasów zjadali, to archipelag omijano. Omijano do momentu gdy nie wywąchano odpowiedniego interesu, a dokładnie drzewa sandałowego, które to Chińczycy chętnie kupowali, no i oczywiście tania siła robocza, którą przecież można było wykorzystać na wiele sposobów. Zatem wyspami i wyspiarzami „zaopiekowali” się Francuzi i Anglicy. Zadomowili się tutaj na kilkadziesiąt długich lat. Ni-Vanuatu, rdzenni mieszkańcy, wolnością i niezależnością cieszą się dopiero od 32 lat, wcześniej bywało różnie. Nawet Amerykanie tu zabłądzili budując tu swoją bazę podczas II Wojny Światowej. Teraz jednak żyją po swojemu, chociaż dosyć biednie, to jednak tak jak chcą i żadna królowa czy prezydent im się do polityki nie wtrąca. 200 000 ludzi zamieszkujących archipelag mówi w dziwnym języku Bislama, zmiksowali angielski z francuskim i wyszło im Welkam, co znaczy Witam albo Skiusmi, czyli Przepraszam. Jednak to nie jedyny język w tych okolicach, w zasadzie ten jest bardziej urzędowy, formalny, natomiast, co wioska, to inny dialekt, a że wiosek dużo to i języków narobiło się powyżej setki.

Siedzę na rynku. Na ławce, między budką Vodafone a stoiskiem z bananami. Siedzę i obserwuję. Obserwuję kobiety, dzieci, młode dziewczyny, mężczyzn, całe rodziny. Wszyscy oni siedzą lub leżą na matach pod stołami. Nie ma krzeseł, nie ma foteli, nie ma kanapy. Jest beton, a na nim maty. Na stołach kolorowe owoce, świeże warzywa, a pod stołem, na tych matach ludzie. Klient podchodzi do stolika, zainteresowany kupnem pomidora, z karteczki odczytuje cenę, pakuje wydzielone pomidory, a w ich miejsce zostawia pieniądz. Sprzedawcy nie podnoszą się, nie ruszają, nie zabiegają o klientów. Jedni zajęci są karmieniem piersią, inni obiadem, jeszcze inni drzemią. Dla wielu ludzi zachodu obrazek, może nie tyle wstrząsający, co smutny. Dla tutejszych to codzienne życie. Dla nas…, my się już przyzwyczailiśmy. Ale pamiętam pierwsze chwile w Gwatemali, na ryneczku w San Pedro. Szok, współczucie, litość. A czy teraz już nie współczuję? I tak i nie. Z czasem, z każdym miejscem, z każdym spotkanym człowiekiem, po prostu zaczynam coraz więcej rozumieć.

2012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_P1050251

2012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_DSC_0071

2012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_DSC_0066

2012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_DSC_00642012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_DSC_0052

2012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_DSC_0030

2012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_P1050241

2012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_DSC_0057

2012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_DSC_0056

2012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_DSC_00372012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_P1050243

2012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_P1050245

2012 08 01_Magda i Tomek Dookola Swiata_Vanuatu-rynek_DSC_0034

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Jezu jak ja Wam zazdraszczam!!!!!

  2. Jesteście mega gigantami w swojej hobbiszce

  3. Wioletta Kruk dzięki za miłe słowa:) ale my nie takie giganty, tak sobie po prostu podróżujemy, do czego szczerze zachęcamy!!!

  4. mex pisze:

    zazdroszcze ci przede wszystkim meza, bo znajomi jak moga to na krotko na 3 tyg. i tylko indie zobaczylam , tak nie ma szans na pacycik

  5. bialychinczyk pisze:

    jak kiedys chcecie pomieszkac w chinskiej polmilionowej wiosce, to zapraszam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »