Jak przetrwać pierwszy tydzień na emigracji w Sydney

Luty 20 | w Australia | przez | 3 Comments

Sydney_P7180134

Lądujesz na lotnisku Kingford Smith, uprzejmy oficer wbił ci pieczątkę do paszportu, twój bagaż w komplecie wytoczył się po czarnej taśmie, masz go w garści i wychodzisz na zewnątrz gdzie dostajesz po głowie upalnym powietrzem w środku polskiej zimy. Ciesz się. My nie mieliśmy tyle szczęścia. Okazało się, że beztroskie przypięcie namiotu do plecaka paskami na zatrzaski nie było najlepszym pomysłem. Zamiast z uśmiechem zmierzać w kierunku centrum wypełnialiśmy kolejne formularze z nadzieją, że w jakiś cudowny sposób odnajdzie się nasz przenośny dom. Nie odnalazł się. Wracając do tematu, pierwsze co musisz zrobić to dostać się do hostelu, gdzie będziesz mógł zrzucić ważący tonę plecak. Są 3 opcje. Taksówka za 40$, kolejka miejska do stacji Central  za 12,5$, lub autobus podmiejski do którego musisz przespacerować się kilkanaście minut i przesiąść się raz po drodze do kolejnego. Może to niezbyt backpakerskie rozwiązanie, ale odradzałbym szukanie przystanku autobusowego, poświęć te kilka dolców, pojedź kolejką i oszczędź siły. Australia jest droga, zwłaszcza gdy wydaje się tam złotówki. Twój cel to wynajęcie pokoju, który będzie dużo tańszy niż hostel i możliwie jak najszybsze zasilenie konta australijskimi dolarami.

Transport

W Sydney możesz poruszać się autobusem, kolejką miejską i promami. Dużym ułatwieniem jest wyszukiwanie trasy w mapach Google z odznaczeniem transportu miejskiego. Idealnie pokazuje godziny odjazdów, przesiadki, numery autobusów. Pierwszy tydzień to szukanie mieszkania, pracy, sporo jeżdżenia. Są bilety jednorazowe, do kupienia u kierowcy autobusu (ale uwaga, na przystankach z napisem Prepaid musisz już wsiadać z biletem), są 10-krotnego przejazdu do kupienia w każdym City Convenience Store (podzielone na 3 strefy MyBus1 – to tylko ścisłe centrum, masz jeszcze MyBus2, MyBus3). W tych samych Convenience Store, czy 7Eleven kupisz też  kartę MyMulti1 tygodniową za 44$. Na początek to chyba najlepszy wybór, będziesz mógł jeździć do woli wszystkimi autobusami i kolejką. Bilet też obejmuje promy. Przyda Ci się. Po kilku dniach biegania, zmęczony i trochę zrezygnowany,  gdy już zaczniesz zastanawiać się czy gra jest w ogóle warta świeczki, wsiądź na prom do Manly, zobacz Operę od strony zatoki, przejdź się na North Head, wskocz do oceanu, poleż na plaży i od razu nabierzesz ochoty do dalszej walki.

Spanie

Hostel wybierz w centrum, nie koniecznie najtańszy z najtańszych, ważne żeby było wszędzie blisko (np. Wake Up! www.wakeup.com.au). Pod żadnym pozorem nie nocuj w Kangaroo Bakpak, nie dość, że daleko od centrum to jeszcze naćpani są tam wszyscy włącznie z menagerem (oczywiście my tam trafiliśmy) Zacznij od kupienia karty prepaid do telefonu, przyda ci się już pierwszego dnia. Masz kilaka opcji, my kupiliśmy Vodaphone (numer później, bezproblemowo przenieśliśmy do tańszego, ale dostępnego tylko online Dodo www.dodo.com) Pewnie masz Internet w pokoju, jeżeli nie to śmigasz do Mc Donalda lub Customs House z free WiFi, odpalasz przeglądarkę i wstukujesz www.gumtree.com.au Tam szukasz pokoju do wynajęcia. Odradzam szukanie samodzielnego mieszkania na początek, to będzie trwało dłużej, najemca będzie wymagał góry papierów, których ty najzwyczajniej w świecie nie masz. Szukaj czegoś w dzielnicach: Marrickville, Drummoyne (w tych dwóch my mieszkaliśmy, trochę dalej od centrum, ale za to taniej i dobrze skomunikowane), Surry Hill, Newtown, Glebe, Pyrmont. Nie bądź bardzo wybredny, mieszkanie zawsze możesz zmienić. Dzwonisz, piszesz maile, smsy, jak się dobrze zakręcisz po dwóch dniach będziesz już płacił 150$ za tydzień we własnym pokoju zamiast 35$ za noc w dormitorium.

Jedzenie

Jak już wspominałem ceny cię tu przerażą, ale nie wpadaj w panikę, są też miejsca gdzie można zjeść stosunkowo tanio. Szukaj foodcourtów (np. w Chinatown Gumshara na Dixon St.Japońskie), zestawy obiadowe na wynos za 5$ znajdziesz w małym lokalu na piętrze handlowca przy skrzyżowaniu Quay St. i Thomas St, niedaleko od Paddy’s Market. A właśnie na Paddy’s Market znajdziesz najtańsze owoce i marchewkę (otwarty od środy do niedzieli) W marketach szukaj produktów na dolnych półkach. Na Geroger St. znajdziesz Coles’a przy King St. i Woolworths’a na przeciwko pomnika Królowej Wiktorii. My do pierwszej wypłaty wszystkie produkty na półce mieliśmy w żółto-czarnym opakowaniu, które oznaczało tyle, że taniej się nie da.

Zakupy

Może masz to szczęście, że lecisz prosto z Polski i nie masz w walizce białą koszulę do pracy za barem, buty z metalową wkładką na budowę, czy wiadro z mopem do pracy sprzątaczki. Jeśli tak to super. Jeśli nie to musisz się wybrać do Kmarta. najbliższy jest w Broadway Shopping Centre na Bay St.  Znaleźliśmy tam czarne buty za 2$, koszule po 10$ za 3 sztuki, taniej nawet u Chińczyka nie kupisz.

Przed Pracą

I tu jest diabeł pogrzebany. Nawet najtańsze żarcie, mieszkanie kosztują dużo i nie ważne jak wygodne znajdziesz łóżko, spać spokojnie nie będziesz dopóki na twoje konto nie wpłynie pierwsza wypłata. No właśnie od konta może zacznijmy. Nie podpowiem ci, który bank i jakie konto, bo nie mam pojęcia co konkurencja oferowała. My założyliśmy konto w ANZ. Dla studentów darmowe, dostępne online bez dodatkowych kodów przesyłanych sms-em, czy innych utrudnień. Kolejna rzecz, którą będziesz potrzebował to numer podatkowy. Formularz do wypełnienia online, kilka minut, dzień czekania i masz swój osobisty TFN (Tax File Number). Jeśli chcesz znaleźć coś w hospitality (nie mylić z praca w szpitalu) będziesz potrzebował tzw. RSA. To karat, która mówi, że wiesz jak rozpoznać klienta pijanego wg. australijskich standardów. Jeden wieczór na kursie, egzamin, którego się nie da nie zdać i papier masz w garści. My kurs robiliśmy w biurze na George St. kilka kroków od Quay St. idąc w stronę centrum, ale takich miejsc nie brakuje w mieście gdzie hospitality to biznes nr1. Jeżeli wypierasz się na budowę będą wymagali od ciebie White Card. Podobnie jak RSA załatwiasz sprawę w ciągu jednego dnia. Kurs, egzamin i karta w kieszeni. W innych stanach można załatwić sprawę online, ale w NSW musisz się pofatygować na kurs, ja go robiłem w Infront.

Praca

Powyższe papiery możesz zorganizować zanim pójdziesz na pierwszą rozmowę, ale nie musisz. Wszystkie te formalności możesz załatwić w jeden dzień, więc to nie problem. Konkretnych ofert najwięcej znajdziesz na www.seek.com.au Jeśli chodzi o szukanie roboty to tak naprawdę doświadczenie mamy tylko w restauracjach. Ja próbowałem znaleźć co prawda coś w swojej branży, ale nie oszukujmy się, na wizie studenckiej na 6 miesięcy, bez miejscowego doświadczenia szanse na znalezienie pracy w biurze są raczej znikome. Nawet jeżeli masz takie poważne plany na rozwijanie swojej kariery na Antypodach na początek łatwiej jest zakasać rękawy, dostać zastrzyk dolarów na konto, a później szukać czegoś poważniejszego. A więc do restauracji. Do CV wpisz 5 lat pracy za barem w Londynie i 3 lata biegania z tacą na Alasce, wydrukuj papier i maszeruj pewnym krokiem do najlepszych lokali w mieście. Nie wysyłaj CV, nikt ich nie czyta, otwieraj drzwi, pytaj o menagera i wręczaj mu papier do rąk własnych. I mała rada, jak już masz takie duże doświadczenie to nie zawracaj głowy kierownikowi kiedy jest najbardziej zabiegany, tylko pójdź między 3.00 a 5.00 kiedy nie ma klientów. Najlepsze restauracje (czyt. najlepsza kasa, najlepsze napiwki) znajdziesz na Darling Harbour i The Rocks, gdzie Magda znalazła całkiem przyzwoitą robotę już pierwszego dnia poszukiwań. Powodzenia!

Masz jakieś dodatkowe pytania, a może byłeś na miejscu i chcesz dorzucić jakieś cenne informacje, zapraszamy do komentowania.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. HikingTours pisze:

    Można napisać jak biały człowiek? Można. I tak trzymać. 🙂 Powodzenia w Chinach. Zazdroszczę Wam tego jedzonka tam.

  2. Janek123 pisze:

    Świetny i przydatny artykuł! Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »