Czy rower zabija kobiecość?

Marzec 27 | w Inne | przez | 34 Comments

Wysmolona, zakurzona, posiniaczone łydki, gdzie spod smaru od łańcucha wyłaniają się kolejne zadrapania od pedałów. Samozwańczy przedziałek nadaje memu przylizanemu od kasku włosu niezwykle szpetnego charakteru. Jakby przylizana na masełko czy smalczyk, którego zbrakło na rozdwojone końcówki przypominające zużytą szczotę do mycia kibla. Ciężko stwierdzić czy to twarz czy raczej pobojowisko po przegranej wojnie z pryszczami, które bezkarnie zajmują każdy jeden centymetr skóry robiąc z niego Sajgon. Co by tu na siebie włożyć? Może ten t-shirt, który świetnie by się odnalazł w roli podłogowej szmaty, czy może ten drugi szary kupiony w chińskiej wiosce za 1 dolara? Nie oszukujmy się, t-shirt za dolara nie może być elegancki. A buty? To może trekkingowe. A jak nie trekkingowe, to … Nie ma to może te lub tamte. Są tylko trekkingowe, bo przecież w każdych się warunkach sprawdzają.

Ciężko czuć się jak dama, gdy kolejna ciężarówka osmala cię czarnym dymem, a wzbijający się kurz osiada na twoim języku. Ciężko mówić o kobiecej delikatności, gdy po raz kolejny wystawiam faka i drę się „ty k*rwa k*tasie” do kierowcy, który o mało nie zepchnął mnie do rowu. Ciężko dostrzec kobiecość w mojej rozkraczonej siedzącej postawie, która nie tylko wietrzy spoconego pampersa, ale też pomaga znieść ból tyłka skazanego na 10 godzin siodełka. I jak tak patrzę na te moje niedopiłowane paznokcie, skórki wiecznie zaciągnięte, brwi zarośnięte i źle wygolone nogi, bo przecież jak do rzeki żeśmy dojechali, to ciemno już było. Patrzę tak na siebie i się czasem zastanawiam czy rower zabił we mnie kobiecość? Ale potem biorę mapę do ręki, przekręcam do góry nogami i ustawiam ją tak by mi pasowała do rzeczywistego stanu. Gdy rano wstaję, gadam jak najęta, w szał wpadam ekspresowo, a gdy zbliża mi się okres, to mogłabym udusić mojego męża, tak mnie wkurza. Gdy Tomek krzyczy „Teraz w prawo”, ja oczywiście skręcam w lewo. I ciągle mam w zapasie szereg pytań, które nie wiedzieć czemu Tomek kwituje szyderczym śmiechem i patrzy na mnie ja na… kobietę.

Zatem chociaż silne mam argumenty za, to jednak stwierdzam, że ciągle jestem bardzo kobieca. Różnica jest tylko taka, że gdy idziemy na piwo, to wyszykowanie zajmuje mi minutę. Jak się ma dwie bluzki i jedne spodnie, nie ma większych dylematów. I szczerze mówiąc przestałam się przejmować czy napotkany przeze mnie rozmówca zwróci uwagę na wyciśniętego przed chwilą pryszcza, czy będzie oceniał mnie przez pryzmat spranej, rozciągniętej koszulki i przylizanych włosów. Wiem, że to co dał mi rower, te wszystkie obrazy, doświadczenia, spojrzenia w oczy napotkanym i całkiem obcym ludziom, krajobrazy, zapachy, ale przede wszystkim szczęście…. Drobne estetyczne zawahania w moim wyglądzie zewnętrznym mogę sobie śmiało wybaczyć.

Ale jak do Polski wrócę, to chyba przez miesiąc od kosmetyczki nie wyjdę. Będę tonę kremów nakładała, będę swoje ciało balsamami smarowała, będę leżała i pachniała. Na buty trekkingowe nawet nie spojrzę, a polar wrzucę do pieca i z radością będę patrzyła jak przeistacza się w popiół.

A kobiecość? Pojęcie względne. Bo wyobraźcie sobie, że mój mąż potrafi zarzucić mi, że zachowuję się jak księżniczka. No tak, ale jak tego nie zrobić, gdy po 80km, gdzie pot z czoła leci strumieniami, kurz włazi w zęby, siły coraz mniej, bo górka coraz wyższa, za nami trzy nocki pod namiotem i kąpiel w lodowatej rzece, a ja śmiem żądać prysznica dziś wieczorem, ba, nawet ciepłej w nim wody.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Marzena Mi To via Facebook pisze:

    będę leżała i pachniała i więcej słów nie potrzeba 🙂

  2. Nic dodać nic ująć!!!!Świetny wpis!!!!

  3. Magda, paznokcie sobie pomaluj! ;)http://nagniatamy.pl/wp-content/uploads/2014/01/czarne_paznokcie.jpg

  4. Kasia Kołodziej via Facebook pisze:

    świetny wpis!

  5. Kasia Jaskolska-Thanesh via Facebook pisze:

    Super cudnie:-)

  6. Świetnie się czyta 🙂 Uwielbiam Was 🙂 Mimo wszystko nie ma to jak rower!

  7. rower bardziej zabija męskość… dosłownie. Ale co ja tam wiem 😀

  8. Tomek Kot via Facebook pisze:

    zarezerwuj spa na miesiąc – ciekawe ile w nim wytrzymasz 😉

  9. Iwona Cydejko via Facebook pisze:

    kobiecość tkwi w nas a nie w spiłowanych paznokciach 😀

  10. żaneta pisze:

    Świetny wpis, jak zawsze 🙂
    Wydaje mi się, że takie wypady mogą nauczyć niektóre babki dystansu do siebie. Bo nie ważne jak się wygląda, ważne to co się robi. A czasami kobieta wygląda lepiej z Sajgonem na twarzy, niż z toną pudru i „kaskiem” na głowie!
    Szerokiej drogi! Uwielbiam was 😉

  11. Zofija Niczyja via Facebook pisze:

    „Teraz w prawo”, ja oczywiście skręcam w lewo…. Skąd ja to znam ;-). Świetny wpis !

  12. ja na rowerze niebyt często wyglądam kobieco, ale szczerze mówiąc średnio mnie to obchodzi, bo rower ma być moją przyjemnością, treningiem oraz spalaniem kalorii a nie „lansingiem”. Kiedyś, po wrzuceniu rowerowej fotki na fb, ktoś mi zarzucił, że źle dobrałam kolor ubrań do koloru roweru. Wtedy stwierdziłam, że albo ze mną jest coś nie tak, albo świat zwariował…

  13. Magdalena Jurkowska Bogusz swietny wpis! Nie przejmuj sie! Mam dobra kosmetyczke w Gd i kanape do lezenia i pachnienia moge uzyczyc:) sciskam Cie mocno! <3

  14. Cuudowny wpis:) klawe babki na rowery! A ja sobie humor poprawiam sukienką, która zawsze gdzieś w sakwie siedzi http://kajtostany.peron4.pl/2013/10/29/wyjazdowe-cycle-chic/

  15. padusia pisze:

    Hehe pięknie ujęte :)) po brudzie i syfie zabiegi pielęgnacyjne działają jak nigdy! :)))

  16. Marta Bogusz via Facebook pisze:

    Ty się nic nie martw! Jak tylko wrócisz, zaklepiemy Ci miesiąc leżenia u Marty :-)a na przywitanie dostaniesz wór ubrań i BUTÓW i znowu będziesz księżniczką :-))) a tymczasem podziwiaj widoki i unikaj lusterek :-p

  17. Pewnie daleko mi do Ciebie Magdo i do Twoich wysiłków, ale podobnie się czuje na motocyklu z tłustymi włosami pod kaskiem, prysznicem raz na 4 dni, bielizną termoaktywną, która stała się moim drugim ciałem we dnie i w nocy, no i te buty trekkingowe! A nasi mężowie? No cóż, zaczynam mieć wrażenie, że mają dużo wspólnego 🙂

    • Magda i Tomek pisze:

      dobrze pamiętam rolę pasażera na motorze:) I wiem, że łatwo nie jest… nie wiem nawet czy nie trudniej niż na rowerze… Trzymajcie się!

  18. Dora pisze:

    Kobiecość? Przecież cały ten wpis jest bardo kobiecą ręką pisany 🙂 a wygląd (w takiej sytuacji) to sprawa drugorzędna 🙂 Uwielbiam z Wami podróżować. Szerokości 🙂

  19. pisze:

    piękne..w pewien sposób ;]

  20. Daria pisze:

    Heh…skąd ja to znam…mój mąż niedawno pieszczotliwie dał mi do zrozumienia, że śmierdzę 🙂 a przecież myłam się 2 dni temu na stacji benzynowej 🙂

  21. Danuta pisze:

    A ja w moim 10-letnim polarku, rozciagnietych szortach, spranych koszulkach i z przylizanymi od sombrero wlosami codziennie sobie pomykam po ulicach modnej Santa Cruz de la Sierra. W koncu, jakby nie bylo, jestem turystka (od niemal 2 lat) i mi wolno:) A co!

  22. Ewcyna pisze:

    Temat jakże mi bliski.. w rowerowej podrozy od wielu miesięcy niby nie zwracam uwagi na wygląd, bo niby jak i kiedy, lusterko na dnie sakwy gdzieś się podzialo – i dobrze, ale czasem widzę spojrzenia innych i wtedy sobie przypominam: „you’ve got the look!”.
    Ostatnio po kilku miesiacach w podróży na rowerze postanowiłam podciąć włosy i nie zapomnę tego pełnego obrzydzenia wzroku fryzjerki jak starała się rozczesać to moje siano co ja mam na głowie.
    Ale do pracpweg mundurka i butów na obcasie jakoś mi nie tęskno. Pozdrower!

  23. Aga pisze:

    Boze jakbym sama siebie widziala 😉 Nie daj sie Magda! 🙂 Ja sie tylko czasem zastanawiam, czy ludzie dookola czuja moj smrodek 😉

  24. Jedź rowerem ile wle*ie – dziewczyna na rowerze zawsze przyciąga uwagę 😉

  25. Hubert pisze:

    To nie rower zabija kobiecość, to kierowcy którzy jeżdźą 150/h w mieście zabijają kobiety na rowerach

  26. Horeca pisze:

    To nic jak kobieta przez chwilę będzie trochę mniej kobieca 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »