Rowerzystów jak mrówków

Grudzień 11 | w Laos | przez | 3 Comments

2013 12 11_z2strony_Droga do Oxy_PC100113

27letni brodaty Florian był pierwszy na naszej drodze. Z Berlina jedzie już ponad 2 lata. Zamierza objechać rowerem świat dookoła.

Strasznie obładowany miał rower, ponad 40 kilo. Tego dnia złapał już dwie gumy. 65letni Ricardo z Sardynii zrobił sobie 40 dniowe wakacje i jedzie przez Tajlandię, Kambodżę, Laos i Wietnam.

Było już ciemno, siedział przed sklepikiem w jednej z wiosek, o której zapomniał świat. My kupowaliśmy mleko sojowe i zestaw kalorii, czyli tonę słodyczy, a on próbował wymienić baterię w czołówce. Z 31letnim Francois gadaliśmy chyba ze dwie godziny na betonowej ławce racząc się śmietankowymi wafelkami. Opowiadał o swojej półrocznej podróży z Gruzji, aż tutaj.

Czekaliśmy na śniadanie, a oni jechali z przeciwka. Strasznie duże uśmiechy mieli na twarzy. Johanne i Pedro, oboje 50+. Już 2 lata jadą z Europy i zamierzają dojechać przynajmniej do Australii. Johanne stwierdziła, że dzieci już odchowała, a teraz zbiera historie dla wnuków.

Siedział przy stoliku przed nami i zarekomendował green curry. Od słowa do słowa i on też jest tu rowerem. 64letni Elie z Belgi co roku robi sobie rowerowe wakacje, w tym roku wypadło na Laos.

Przez 4 lata pracowali jako pielęgniarze, by móc wyjechać. Chociaż pochodzą z Austrii, mieszkali w Szwajcarii, bo tam podobno lepiej się zarabia. 36letni Marcus i 34letnia Heidi mają już za sobą PanAmericanę, a teraz jadą aż na Alaskę.

Potem byli młodzi Szwajcarzy na deskorolkach, a kilka dni później Niemiec na poziomym rowerze . Kulminacja nastąpiła w górach, gdy my podjeżdżaliśmy z wywieszonymi językami, a oni z szerokimi uśmiechali zjeżdżali. 5 sztuk – Anglik, Australijka i Australijczyk, Francuz i Holender. Spotkali się na trasie i jechali ten odcinek razem.

I to nie wszyscy! Bo byli jeszcze przecież Ci, z którymi nie udało nam się zamienić słowa i tylko żeśmy sobie pomachaliśmy.

Do czego zmierzam? Do tego, że nie ważne jest ile masz lat, jaki wykonujesz zawód, ile masz zer na koncie. Wystarczy, że masz rower, namiot i w drogę. I jeśli komuś się wydaje, że my robimy coś wyjątkowego, to się myli. Bo praktycznie każdy z nas jest w stanie przejechać tych kilkadziesiąt kilometrów dziennie i przeżyć coś niezwykłego. Dlatego nie zwlekajcie, tylko na rower i w drogę. Ci natomiast, którzy nie mogą sobie na to pozwolić, z powodów np. zdrowotnych, też mogą pedałować, razem z nami, śledząc naszego bloga.

phone_z2strony_20131119_094801
Florian
Francois
Francois
2013 11 29_z2strony_droga do Wientian_PB280042
Johanne i Pedro
2013 12 03_z2strony_Droga do Vang Vieng_PC020015
Marcus i Heidi
2013 12 06_z2strony_Droga do Luang_PC070150
Kolega z Niemiec na leżącym rowerze (niestety nie pamietamy imienia)
 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Ludzie stawiają sobie piękne wyzwania 🙂
    ~Bartek

  2. Dorota Strabel pisze:

    FANTASTYCZNIE!!! PODZIWIAM , MOCNO KIBICUJĘ ,CODZIENNIE TUTAJ ZAGLĄDAM

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »