Sztuczne kwiaty Tahiti

Maj 16 | w Pacyfik, Polinezja Francuska | przez | 1 Comment

Słyszysz Tahiti, wyobrażasz sobie białą plażę, palmę kokosową przechyloną nad turkusową wodą. Sączysz pomarańczowego drinka z żółtą parasolką, w tle słyszysz brzdąkanie na ukulele. Piękne, miejscowe kobiety przechadzają się nad brzegiem oceanu z wpiętymi we włosy kolorowymi kwiatami, patrzą na swoich silnych mężczyzn wracających na małych łódkach pełnych świeżych ryb. Wieczorem wszyscy z przyklejonymi uśmiechami bujają biodrami przy ckliwej nucie w świetle zachodzącego słońca.

A jakie to Tahiti jest naprawdę? Nas na wyspie przywitało brudne miasto Pape’ete, pełne biednych, bezdomnych ludzi, narzekających na odchodzącego właśnie Sarkozego, który wydaje się być winny temu, że nikomu z nich nie chce się już łódką po ryby wypływać. Ludzie albo chudzi, obdarci, mizerni, albo otyli, duzi, ledwo się mieszczący w drzwiach autobusów. Kwiaty we włosach są, zdarzają się. Sztuczne, kolorowe można kupić od starszej Pani na ryneczku. Znajdziecie je pomiędzy plastikowymi talerzykami, małymi deskami surfingowymi z tandetnym rysunkiem, chińskimi złotymi kotkami machającymi jedną łapką i innymi pamiątkami z małym napisem Made in China. Podobnie jak uciekliśmy właśnie z łódki Teda, uciekliśmy też z Pape’ete, szukając pięknego Tahiti. Wylądowaliśmy w mega drogim, obskurnym hoteliku w mieścinie o wdzięcznej nazwie Pa’ea. Na końcu kamienistej plaży widzieliśmy te urocze domki z katalogów biur podróży. Wyobrażam sobie co czują szczęściarze, którzy lądując tutaj pierwszy raz widzą coś więcej niż starannie wyselekcjonowane kadry za które właśnie zapłacili dziesięć tysiaków, dolarów oczywiście.

Ok, ok! Starczy tego narzekania na sztuczne, drogie Tahiti. My mimo wszystko zapamiętamy je pozytywnie. To tutaj Nano pokazał nam jedną z największych fal na świecie, mekkę serferów, Teahupoo. To tutaj oglądaliśmy zawody wyluzowanych bodyserferów, z którymi imprezowaliśmy do późnej nocy. To tutaj widzieliśmy te niesamowite zachody słońca. A przede wszystkim to tutaj pożegnaliśmy się z toksyczną Tootsie i przesiedliśmy się  na pokład pozytywnego Ahquabi.

Tahitańska tandeta

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_TahitiDSC_0077

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_TahitiDSC_0096

Zawody bodyserferów

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_Tahiti_P1030095

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_Tahiti_P1030033

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_TahitiDSC_0183

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_TahitiDSC_0200

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_TahitiDSC_0173

Wokół wyspy

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_Tahiti_P10301292012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_Tahiti_P1030132I te zachody

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_Tahiti_P1030061

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_Tahit_iDSC_0013

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_TahitiDSC_0055

Ahquabi klimaty

2012 05 16_Magda i Tomek Dookola Swiata_Tahiti_P1030145

/więcej fotek tradycyjnie w galerii/

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. My tu o kwiatkach, pierdołach jakichś, a tu nasi dzielni piłkarze z Rosją walczą. I pomyśleć, ze mieliśmy bilety na ten mecz:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »