Urlop na Fidżi

Lipiec 20 | w Fidżi, Pacyfik | przez | 5 Comments

Nie macie jeszcze pomysłu na resztę urlopu, który musicie wykorzystać w tym roku? Może tak last minute na Fidżi? Opowiemy Wam dzisiaj o tym czego się możecie na miejscu spodziewać. Fidżi z katalogów biur podróży różni się trochę od tego co pokazywaliśmy wam w ostatnich tygodniach. Nie zobaczycie tam zakurzonych chatek z blachy falistej, autobusów bez szyb w oknach, włochatych świń biegających między Waszymi nogami. Zobaczycie za to bijący po gałach turkus Pacyfiku, biały piasek, przechylone leniwie palmy, a jak nie będziecie żałowali grosza to i płaszczki, rekiny, rafy kolorowe.

2012 07 23_Magda i Tomek Dookola Swiata_Fiji_P1050152Gdy już się nacieszyliśmy wioskowymi klimatami wróciliśmy do Lautoka na łódkę. Okazało się, że chłopaki kotwicę już zrzucili w zgoła przyjemniejszej okolicy wysp Yasawa Group. Czekała więc nas przeprawa promem. Autobus jadący na terminal nie było trudno rozpoznać. Jedyny biały, czysty, kierowca w eleganckiej koszuli. Siedliśmy na ostatnim siedzeniu. Zmęczeni  patrzyliśmy jak świat za oknem zmieniał się o 180 stopni. Obdrapany miszmasz uliczek w Nadi zaczął się momentalnie zmieniać w świecące bielą wille. Zaśmiecone żółte trawniki zamieniały się w przycięte zielone dywany. Na chodnikach prawie same białasy, dookoła meleksy, pola golfowe. Z każdą minutą czuliśmy się brudniejsi. W centrum Nadi może nie prezentowaliśmy się super świeżo, ale w tym tle wyglądaliśmy  jak ostatnie śmierdziuchy, obdarciuchy. Całe szczęście, zdążyliśmy na ostatni dzisiaj prom. Za chwilę, za kilka zielonych setek mieliśmy  prom do wyspy Beachcomber.

2012 07 23_Magda i Tomek Dookola Swiata_Fiji_P1040849Od wypłynięcia minęło może dwadzieścia minut, gdy z wielkimi, zabłoconymi buciorami w ręku, podwiniętymi, poplamionymi bojówkami  stanęliśmy na białym piasku pomiędzy prawie nagimi, opalającymi się w bikini kształtami. Na brzegu przywitała nas Pani w ładnym hotelowym mundurku. Kątem oka już widzieliśmy nasze dingi, więc spokojni zaczęliśmy tłumaczyć, że my pokoju nie mamy, że my z jachtu, o tamtego…  Pani nas doinformowała, że nasi koledzy siedzą w barze i skasowała nas po pięć dolców za deptanie piasku. Wrzuciliśmy rzeczy do dingi, przywitaliśmy się z chłopakami i poszliśmy na spacer brzegiem wyspy. Tak sobie idziemy, idziemy i znaleźliśmy się z powrotem przy barze, okrążenie wyspy zajęło nam pięć minut żółwim tempem. Beachcomber to tak naprawdę jeden wielki resort, domki, pokoje, basen, bary pełne kolorowych butelek. Po co tu się przyjeżdża? Jak mówi nasz przewodnik, po najlepsze imprezy na Fidżi. My bynajmniej pierwszego wieczoru ochoty na pląsy nie mieliśmy, teleportowaliśmy się więc na łódkę, wzięliśmy prysznic  i poszliśmy spać.

2012 07 23_Magda i Tomek Dookola Swiata_Fiji_P1050073Szalone, mocno zakrapiane imprezy w towarzystwie z wakacyjnym brakiem zahamowań  to troszkę nie nasze klimaty. Chłopaki odwozili więc nas co wieczór na łódkę, a sami wracali z powrotem na wyspę. Nam pozostawał Sex, w wielkim mieście oczywiście (Magda znalazła wszystkie sezony na płytach CD Tonego), a chłopaki korzystali z uroków tropikalnego szaleństwa. Z tego co opowiadali noce wyglądały całkiem wesoło. Wodziryje dbali o dobry humor gawiedzi. Karaoke, czasem pokazy wymalowanych wyspiarzy, ognie, tańce, konkursy, zabawa przednia.

Ja osobiście wolałem się wyspać i już z samego rana wskoczyć z maską do wody. Nie było dnia żebym nie zobaczył jakiegoś nowego, kolorowego stwora. Mieszkańcy bambusowych chatek hotelu budzili się powoli, zajadali się owocowymi śniadaniami i przerzucali swoje ciałka na biały piasek lub łózko do masażu z turkusowym widokiem. Ci bardziej aktywni wskakiwali na skutery, szaleli na falach, inni pakowali się na motorówkę ze sprzętem nurkowym, lub z wędkami gotowymi do złapania wielkich tuńczyków. Atrakcji nie brakowało. Przy większych wyspach wybór był jeszcze większy. Można było sprawdzić swoje siły na morskim kajaku, wybrać się na tropikalny trekking z przewodnikiem, odwiedzić małą wioskę.

2012 07 23_Magda i Tomek Dookola Swiata_Fiji_P1040991Były też wyspy, które oferowały specjalne atrakcje. I tak na przykład w Mantaray Island Resort można się wybrać na oglądanie ogromnych płaszczek. Mieliśmy szczęście, że trafiliśmy tam w środku sezonu kiedy to dwa razy dziennie można oglądać te piękne stworzenia. Zaparkowaliśmy łódkę tuż przy wyspie i tylko czekaliśmy, aż większa grupka ludzi była pakowana do małych motorówek. Wystarczyło wtedy wskoczyć do dingi i płynąć za nimi kilkaset metrów żeby trafić na trzy metrowe płaszczki. Ja jestem w stanie się cieszyć godzinę małym podwodnym ślimakiem, a co dopiero tą piękną kreaturą. Na powierzchnię wypływałem tylko aby złapać oddech, resztę czasu spędzałem nurkując jak najgłębiej, żeby się znaleźć jak najbliżej latających pod wodą olbrzymów.

2012 07 23_Magda i Tomek Dookola Swiata_Fiji_P1050032Ostatnią atrakcją jaką oglądaliśmy w tych okolicach była podwodna jaskinia na malutkiej wyspie Sawa-I-Lau.  Gdy tam dotarliśmy okazało się, że wejście zostało obudowane ceglaną ścianką i wyposażone w drzwi z wielką metalową kłódką, zamkniętą oczywiście. Konstruktor zapomniał jednak o zadaszeniu. Przerzuciliśmy więc płetwy, maski i wdrapując się po skałach już po kilku minutach nurkowaliśmy w podwodnych grotach. Pięknie tam było i strasznie czasami, co innego jak masz przewodnika, który cię trzyma za rękę i prowadzi podwodnymi korytarzami, a co innego jak sam nurkujesz i w ciemnościach próbujesz wybadać czy jest wystarczająco miejsca na złapanie oddechu czy niekoniecznie. My jak zwykle więcej mieliśmy szczęścia niż rozumu i poza rozciętymi głowami wyszliśmy z tych eksploracji cali.

I tak nam minął tydzień na Yasawa Group, turystycznej wizytówce Fidżi. Gdybyśmy byli trochę bardziej szaleni, może trochę bardziej singlami, mielibyśmy pewnie jeszcze więcej radości z tej okolicy. Chociaż muszę przyznać, że przyjemnie było przez chwilę poczuć się jak urlopowicz, poleżeć na białym piasku, wypić drinka z parasolką, tym bardziej, że nie musieliśmy na to wydawać kilku grubych tysięcy. Więc jak chcecie baterie sobie podładować tropikalnym słońcem, humor poprawić kojącym turkusem, a do tego na waszym koncie złotówek nie brakuje na daleki lot, to szczerze Fidżi polecamy!

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. ale patrotyczny dowcip się trzyma 😀

  2. kulpus pisze:

    szkoda ze na CD!!! mezowi tez sie conieco nalezy 😀

  3. Ela pisze:

    Piknie opisane! I jak dobrze ze macie tyle szczescia i rozumu 😉

  4. atom pisze:

    Podwodne atrakcje brzmią interesująco. Może kiedyś uda się skorzystać z Waszego pomysłu na urlop 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »