Wrzuć sakwy na rower

Grudzień 18 | w Ty też możesz | przez | 14 Comments

rowerem

Odkręć koła, kierownicę, zapakuj rower w karton i leć na wakacje np. do Południowo Wschodniej Azji. Albo kup rower na miejscu, tak jak my to zrobiliśmy. Nigdy wcześniej tego nie robiłeś? A to nic nie szkodzi, my też nie. Dasz radę wyskoczyć na 5 tygodni? To spokojnie wystarczy na Kambodżę i Laos. Idealnie to by było wziąć rok wolnego, wtedy to nie musisz brać samolotu, tylko pedałujesz przez Bułgarię, Turcję, Iran. Ale może najpierw skupmy się na kilku tygodniach. Pompka, zapasowa dętka, łatki i klej. Podstawowa zasada NIE MA SPINKI i twój wyjazd to nie wyścigi. Masz ochotę przejechać 20km, jedziesz 20, chcesz zrobić 50 czy 80, to ty decydujesz ile dziennie przemierzasz. Zresztą fotki też z podróży trzeba przywieść, na ludzi popatrzeć, wody się napić. I nie bój się podjazdów, bo przecież potem masz z górki. A jak trafi się jakaś wrednie stroma, to wystawiaj kciuka i pakuj rower na zatrzymanego pickupa. W Kambodży koniecznie skręć do Angkor Wat, żeby pofiglować z małpami. I uważaj na gotowane jajka, bo niechcący możesz wsunąć pisklaka. Dupa będzie bolała, oj będzie, ale spokojnie, po tygodniu przejdzie. Spocisz się i to bardzo, bo słońce strasznie tu mocne. Off roady, a i owszem, ale tylko jak lubisz jeździć po kolana w wodzie. Na przejściu granicznym Voeung Kam – Dom Kralor nie przejmuj się celnikami, bo to straszne buraki i łapówkarze. A i bardzo, ale to bardzo ważne. Przed Laosem koniecznie naucz się prowadzić z jedną ręką na kierownicy, bo drugą będziesz musiał machać dzieciakom lub przybijać z nimi piątki. I pamiętaj, że sticky rice je się rękami, nam wcześniej nikt o tym nie powiedział. Nie martw się jak czasami z rana będziesz miał lenia, po kilku kilometrach endorfiny zaleją Ci mózg i już nie będziesz chciał przestać. Będziesz mocno zdziwiony jak dużo ludzi to robi. Codziennie będziesz mijał przynajmniej dwóch rowerzystów, z których najstarsi będą mieli powyżej 60 lat. Przy wymianie dętki będziesz miał widownię, pół wioski przyjdzie Ci z pomocą. Zza szybki autobusu trudno byłoby uścisnąć rękę zasmarkanemu dzieciakowi, który bawi się twoją trąbką. Poczuć na skórze poranną mgłę w górach, dym z ogniska nad którym grzeją zmarznięte ręce miejscowi, przez uchylone drzwi od drewnianej chaty zobaczyć jak nie wiele potrzeba by żyć. Dlatego właśnie zakochasz się w dwóch kółkach napędzanych zapałem do poznawania świata. W komunikacji najlepiej sprawdzają się kalambury i obrazki, ale nigdy nie możesz być pewny, że na stole pojawi się to co wydaje Ci się, że zamówiłeś. Uważaj też co za przekąski kupujesz, bo tutaj lubią wcinać gryzonie. Nawet jeśli nigdy wcześniej tego nie robiłeś, zakochasz się bez granic, a rower zostanie twym najlepszym przyjacielem. Nie wierzyłam, póki sama nie spróbowałam. Wiem co mówię, bo już 2,5 tysiąca przejechałam i skończyć za szybko nie zamierzam.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Arek pisze:

    Powodzenia Wam życzę ja i moja żona 😉 Trzymamy kciuki za spokojną podróż!!!

  2. Szczepan pisze:

    napieraj Madzia, chyba muszę wrócić do starej miłości, trzymam za Was kciuki:)

  3. ania pisze:

    cieszę się, że ktoś spełnia i moje marzenia 🙂 powodzonka

  4. Ustczanin pisze:

    Trzymam kciuki i życzę powodzenia! Pozdrawiam 🙂

  5. Łukasz pisze:

    Świetnie się czyta tak motywujące teksty 🙂 Ja tylko dodam od siebie, że mimo wszystko (z małego, podróżniczego doświadczenia wiem), warto przed jakimkolwiek wyjazdem odrobinkę popedałować w domu. Przyzwyczaić cztery litery do siodełka i nogi do ciut innego wysiłku. Ale tak jak piszesz – bez spinki i na totalnym luzie 🙂

  6. Krzysiek pisze:

    Heh, jak przeczytałem „Podstawowa zasada NIE MA SPINKI”, to sądziłem, że masz na myśli spinkę do łańcucha 😀 Bardzo mnie ciekawi, jakie są Wasze odczucia dotyczące odbioru rowerzystów przez tubylców. Innymi słowy, kto jest bardziej przyjaźnie traktowany: rowerzysta czy turysta pieszy z plecakiem? A może to bez znaczenia? Liczę na odpowiedź i pozdrawiam 🙂

    • Magda i Tomek pisze:

      Z turystą pieszym to jest tak, że rzadko trafia tam gdzie my trafiamy rowerem. Bo nawet jak jedziesz stopem to raczej nie zatrzymujesz się w tych wszystkich wioskach, gdzie my zatrzymujemy się choćby po to żeby kupić wodę, zjeść coś. I w tych miejscach jesteśmy największą atrakcją i ludziska z ciekawością podchodzą, zagadują. W miejscach turystycznych też mamy małą przewagę, bo jednak rowerzystów obładowanych sakwami jest zdecydowanie mniej niż backpackersów, więc i trochę innym okiem na nas miejscowi patrzą. Ogólnie więc na plus, czasem nawet wielki PLUS.

  7. Karol Werner pisze:

    Jak to NIE MA SPINKI?! A co jak łańcuch trzeba zdjąć? Spinka obowiązkowa bo skuwaczem można łatwo go zepsuć! 😀

  8. Travelovo pisze:

    No rok wolnego byłoby idealnie wziąć, żeby wyskoczyć na rowery. Niestety, dla większości to niemożliwe, więc pozostaje tylko przeglądanie ciekawych relacji z podróży i zachwycanie się wrażeniami innych, utrwalonymi na kolorowym papierze 🙂

  9. Zacisze pisze:

    Super tak podróżować rowerem, mi się marzy zwiedzić całe Bałkany samochodem:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »