Z dziennika Magdy – rozpiera mnie duma

Styczeń 8 | w Chiny | przez | 7 Comments

2014 01 08_z2strony_Yuanyuang_P1050148

Prawie idealny zjazd. Nie licząc tych kilku kilometrów bez asfaltu w dołkach i koleinach, to był to idealny zjazd. 50 kilometrów w dół. Był to nasz pierwszy raz kiedy zjeżdżaliśmy z górki tą samą drogą, którą wcześniej wjeżdżaliśmy. I pierwszy raz zobaczyłam jakie my faktycznie pokonujemy wysokości. Zazwyczaj jest tak, że wjeżdżamy jakieś 500 metrów w górę, potem zjeżdżamy 300, żeby znowu podjechać 800 lub więcej. Dzień w dzień ta sama historia, tylko cyferki się zmieniają. I szczerze mówiąc nie zdawałam sobie nigdy sprawy, że często w jeden dzień wjeżdżamy jakby na Kasprowy. Dopiero przy zjeździe z tarasów do Nansha sobie to uświadomiłam.

Pamiętam jak dwa dni wcześniej wjeżdżaliśmy tą trasą w górę. Tomasz z rana powiedział, że mamy 1,5 kilometra w górę. Zanotowałam i nie skupiałam się na tym za bardzo. W drodze faktycznie było trochę ciężej niż normalnie, bo zamiast jednego Snickersa musiałam zjeść dwa. Ale masakry nie było. Wiadomo, pot, kilka niemiłych słów pod nosem w kierunku bezmyślnie trąbiących kierowców, trochę więcej glukozy zmieszanej z wodą w bidonie. Ale ogólnie bez masakry. I gdy dzisiaj zjeżdżałam te 1,5 kilometra w dół i widziałam te zygzaki, serpentyny, podjazdy, które de facto dwa dni wcześniej brałam z dołu, byłam z nas niezwykle dumna. Pierwszy raz uświadomiłam sobie, że podjechać z 200m n.p.m na 1900m n.p.m to jest dużo. Ale też niezwykle się ucieszyłam, że coś co kiedyś wydawało mi się abstrakcją, całkowicie niewyobrażalne, teraz jest tak jakby normalką.

I nie chodzi o to, że jesteśmy jacyś wyjątkowi, o nie! Po prostu z dnia na dzień było nam coraz łatwiej, a nasza forma z każdym kilometrem się poprawia. Przekonałam się o tym właśnie dziś. I cholernie się z tego cieszę. Może więc i przez Pamir uda mi się przejechać? Byłoby ekstra. Ale tak czy inaczej dzisiaj jestem z nas naprawdę dumna.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Kasia Paczek pisze:

    Jesteście świetni! I gratulujemy artykułu w Travelerze! Czytaliśmy 🙂

    • Magda i Tomek pisze:

      Dzięki przeogromne:) Nie wiedzieliśmy, że Traveler już na półkach. Trzeba braciszka do kiosku wysłać, żeby nam kupił na pamiątkę:)

  2. Tomek Kot via Facebook pisze:

    znam to uczucie – jest ono bardziej przyjemniejsze jeżeli jeździsz rowerem szosowym ;] mocnej nogi na podjazdach życzę 🙂

  3. czapelka pisze:

    Trzymam kciuki caly czas i podgladam Wasze wyczyny 🙂 pozdrawiam cieplo z zimowej Warszawy z mala czapelka w brzuszku 🙂

    • Magda i Tomek pisze:

      Super news! Bardzo się cieszymy i zazdrościmy (pozytywnie oczywiście) Gorące pozdrowienia z zimnych Chin dla całej Capelkowatej rodzinki:)

  4. Ewcyna pisze:

    Hej, zdaje się, że podobną trasą jedziemy :), tylko ja w drugą stronę. Nansha i Junnan.. taaak. Zapamiętam te podjazdy, zjazdy i tych pięknych, kolorowych ludzi. Pozdraiwam z Kunming.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »