Za standard się płaci

Styczeń 2 | w Chiny | przez | 7 Comments

2013 12 31_z2strony_Chiny_PC280180

Zmęczony człowiek po tym pedałowaniu jest. Pod koniec dnia umyć by się chciał, a w nocy wyspać. Kiedy pierwsza kobieta w hotelu powiedziała, że nie ma pokoju pojechaliśmy dalej z nadzieją, że coś się znajdzie. Ciemno już było. Miejsca na namiot nie ma, bo tutaj wszędzie coś się uprawia, coś się sieje. W drugim hotelu odsyłają nas do następnego. Dobrze wiemy, że mają wolne pokoje, ale nie dla białasów. W trzecim również pokazują by jechać dalej. I to samo, aż do ostatniego. Ja wszystko rozumiem, te różnice kulturowe, że podróżnik to powinien rozumiec świat, i takie tam. Ale jak mi czwarty z rzędu Chińczyk mówi, że nam nie wynajmie pokoju, a potem macha w naszą stronę jakby chciał muchę przegonić, to mam ochotę podejść do niego i go między oczy z piąsteczki potraktować. No przepraszam, taki już mój temperament.

Budynki się skończyły, ciemno, nad nami autostrada. Dojeżdżamy do ostatniego domu przed bramkami. Wygląda jakby kiedyś mógł być tu hotel, ale bardzo dawno. Pukamy, co innego nam pozostaje. Zdezorientowana babcia szybko woła wnuczkę. Próbujemy wyjaśnić, że może moglibyśmy przespać się w tym pomieszczeniu tam na górze. Ni to kurnik był, ni to strych, ale żeby maty rozłożyć wystarczy. Babcia coś kiwała głową, że nie bardzo bo tam się kukurydza suszy. Ale wnuczka widać rezolutna, kukurydzę zamiotła, przejście zrobiła, babcię namówiła. Drzwi nie było, ale noc ciepła, zresztą śpiwory mamy, nie zmarzniemy.

W nocy oko ciężko było zmrużyć, bo to koguty piały, a to znowu gęsi gęgały. Nad ranem zastanawiamy się ile by tu babci zostawić. Tak sobie myślimy, że skoro za hotel z łóżkiem, łazienką z ciepłą wodą, ba, nawet z drzwiami płacimy od 40 do 60 juanów, to 30 powinno być w sam raz. Na dole czeka na nas babcia i pokazuje mi banknot 50 juanów i wystawia jeden palec. Myślę sobie, pewnie miała pod ręką tylko 50, a chciała pokazać, że chce kasę, a ten jeden palec, to pewnie znaczy 10. Mówię więc do Tomasza, to weź daj babci dwie dyszki. Tomasz daje 20, a babcia odsuwa jego rękę. Tomasz szeroko się uśmiecha na zasadzie, ależ babciu, proszę wziąć i dziękujemy za przyjęcie. A babcia wyciąga jeszcze raz 5 dych i macha nam przed oczami, tak żebyśmy dokładnie zobaczyli o jaki jej banknot chodzi.

No cóż, co tu dużo mówić. Najwyraźniej nie doceniliśmy standardu w jakim przyszło nam spać.

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Pojechana pisze:

    W tyłkach się bladym długonosym poprzewracało- no przecież łóżko jest. Ba! Nawet okno- czyli luksusowo 😉

    • Magda i Tomek pisze:

      Hahaha… a co to za luksusy, jak nawet zestawu miłosnego nie było:)

      • Marzena pisze:

        My tam nie gardziliśmy miejscówką pod autostradą. Przynajmniej nikt nie wyciągał ręki po kasę 🙂

        A o co chodzi z tym zestawem miłosnym?

        • Magda i Tomek pisze:

          My też byśmy nie pogardzili, gdyby tylko znalazł się kawałek nieuprawianej ziemi. A więcej o zestawie, to znajdziecie w tekście „Chiński hotel – znaki szczególne”. Pozdrawiamy!

  2. Magdalena Kamińska via Facebook pisze:

    ciekawe jak polska gościnność zostałaby przeliczona na banknoty… 🙂

  3. eve marie pisze:

    Kurcze, czy pisałam już, że uwielbiam Was czytać? Nie?… no to zostawiam pierwszy komentarz w pozytywnym tonie, chociaż opisana sytuacja wcale do takiej nie należała.

    • Magda i Tomek pisze:

      Kurcze, a czy pisaliśmy już, że cieszymy się bardzo, że nas czytasz? Nie?… no to teraz to robimy:). Wielkie dzięki za miłe słowa!
      PS. A Twojego bloga już dodaliśmy do ulubionych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »