Życie na fali

Kwiecień 15 | w B, Pacyfik, Polinezja Francuska, przeczytaj koniecznie | przez | 4 Comments

Żagle postawione, kurs obrany, przyjemny powiew wiatru delikatnie łaskocze w twarz. Pod nami tafla błękitnej wody skrywająca podwodny świat. Promienie słońca nieśmiało zaglądają w oczka. Czujecie ten klimat? Przyjemnie czyż nie?

A teraz z drugiej strony. Fala, spadasz z kibla, majtki zasikane. Fala, walisz głową w lampkę, gdy zaspany wstajesz na nocną wachtę. Fala, najpierw lewym biodrem walisz o szafkę, potem prawym o blat, jeszcze tylko ryzyko utraty uzębienia na trzech schodach do kokpitu i już jesteś na pokładzie. A tam, co? Fala, jesteś cały mokry, a na ustach czujesz słony posmak. Fala, słyszysz jak lecą wszystkie kubki, talerze, szklanki, bo ktoś nie zamknął szafki w kuchni. Po dwóch godzinach przy sterze, ciemno jak w dupie, wszystkie fale jakoś tak zaczynają się mieszać, nie nadążasz ich zliczać, w głowie zaczyna wirować, w brzuchu jakaś katastrofa. Nim się obejrzysz puszczasz pawia, w którym łatwo można dostrzec dzisiejszy obiad. Ten klimat też czujecie?

No właśnie. Bo żagle mają swoją jasną i ciemną stronę mocy. Zacznę od tej mniej przyjemnej opowieści, skupię się na tej mniej wygodnej, bardziej bujającej, momentami śmierdzącej i ciągle nieprzewidywalnej.

Powrócę do tematu elektrycznego byka, który to mój światły mąż zdążył poruszyć w naszym dzienniku. Już nie moim, a naszym. Kiedy będą jakieś dożynki w waszym mieście? Może jakaś imprezka integracyjna w stylu West Country? Wtedy to obowiązkowym punktem programu jest nieposkromione zwierze napędzane prądem, które co niejeden śmiałek, często pod wpływem mocnych procentów, próbuje poskromić. Zabawa przednia na jakieś 5 do 10 minut. A wyobraźcie sobie, że my tutaj mamy tak ciągle. Kładziesz się spać i nie możesz zasnąć, bo nie dość, że wszystko skrzeczy, stuka, puka to jeszcze gdy na większej fali, czyli mniej więcej na co trzeciej, łódka staje dęba, ty lecisz z jednej strony łóżka na drugą, nierzadko waląc głową o drzwi i ściany, napotkane gdzieś po drodze. Potem zajebiście niewyspany, wręcz wkurwiony, bo oka nie zmrużyłeś idziesz na nocną wachtę. A tam, te fale napiżdżają jedna przez drugą. Do tego autopilot wysiadł i musisz trzymać stery. Widzisz najpierw białe światełko, potem zielone, nagle pojawia się też czerwone. O rzesz w mordę, musisz szybko zwiewać, bo jak nie to za chwilę roztrzaskasz się o sporych rozmiarów tankowiec, który ciebie, takiego małego pierdka nawet nie poczuje, gdy będzie rozjeżdżał. Oczy same się przymykają, w żołądku wierci, a do końca zmiany jeszcze przynajmniej godzina. Myślisz sobie wtedy „ Jak zejdę to się wyśpię”. Nic bardziej mylnego, bo przecież historia ciągle ta sama, czyli buja niemiłosiernie. Do tego kibel się zapchał, śmierdzi strasznie. Kolejna kwestia to prysznic, który na Tootsie mieści się na dziobie. Bez osłonek, bez słuchawki, po co, skoro wystarczy jedynie wiadro i ocean. Zapomnij o świeżej, słodkiej wodzie, ta przeznaczona jest jedynie do picia. Zatem po takiej kąpieli jedyne co czujesz to sól na całym ciele. Co do jedzenia, to raczej ryba, ryba i … zupa z ryby, której zazwyczaj wystarcza na dwa do trzech dni. Problem jedynie w tym, że lodówka średnio działa i dnia następnego taka zupka śmierdzi już nie tylko rybką.

A z drugiej strony, czyli tej mega pozytywnej, to chyba nie ma co się tu za dużo rozpisywać, inni już to zrobili. Wystarczy, że wypowiem magiczne nazwy takie jak Tahiti, Fiji, Bora-Bora, Tonga i nie tylko. Zazdrość zżera? Tam właśnie w najbliższym czasie się pojawimy. Warto trochę się pomęczyć na bujających falach.2012 04 14_Magda i Tomek Dookola Swiata_do Markezów_P10109932012 04 14_Magda i Tomek Dookola Swiata_do Markezów_P1010963

2012 04 14_Magda i Tomek Dookola Swiata_do Markezów_P10109192012 04 14_Magda i Tomek Dookola Swiata_do Markezów_P1010918

2012 04 14_Magda i Tomek Dookola Swiata_do Markezów_DSC_0066

 Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij tu i zapisz się do newslettera!



  1. Zaneta pisze:

    Uśmiałam się po pachy…. „Fala, spadasz z kibla, majtki zasikane” itp itd …!!! Z zapartym tchem sledze Wasza podróż… zazdroszczę, podziwiam… Życzę powodzenia na szerokich wodach i z niecierpliwością czekam na kolejne relacje i zdjęcia.

  2. Kaminsky pisze:

    Zazdrość nie zżera, bo już dawno zżarła 😛

  3. orni pisze:

    Gorąco wam współczuje, naprawdę macie przesrane

    Pozdrawiam!

  4. Franc pisze:

    Skąd tyle bananów żeście wzięli?? 😀
    I gdzie to takie może bez fal można spotkać … Burzy to się chyba nie ma co bać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top
Translate »